Cordyceps: Maczuga Herkulesa

Wydrukuj ten artykuł

Autor: Sławomir Ambroziak

Słowa kluczowe: cordyceps, maczużnik chiński, adenozyna, kordycepina, AICAR, mIGF-1, testosteron, kortyzol, spalanie tłuszczu, wytrzymałość, masa mięśniowa, siła.

Cordyceps, czyli maczużnik chiński, to grzybek zaliczany do grupy adaptogenów, czyli ziółek ułatwiających naszemu organizmowi przystosowanie się do egzystencji w trudnych warunkach środowiska zewnętrznego. W krainie naturalnego występowania, w wysokim Tybecie, cordyceps stosowany był jako adaptogen od stuleci przez pasterzy jaków, którzy zresztą podpatrzyli ten sposób wspomagania tężyzny fizycznej, obserwując swoich podopiecznych, pilnie wyszukujących i namiętnie przeżuwających smakowite grzybki. Maczużnik to trwały element tradycyjnej medycyny chińskiej, a grzybek ten wzbudza również zainteresowanie współczesnej medycyny zachodniej, głównie z uwagi na właściwości przeciwcukrzycowe i przeciwnowotworowe.

Specjaliści od wspomagania wysiłku sportowego zainteresowali się cordycepsem w 1988 r., po Olimpiadzie w Seulu, której arena była świadkiem bodaj największej w historii afery dopingowej. Tam to krążyły słuchy, że podobno azjatyccy atleci zawdzięczają swoje sukcesy wspomaganiu z użyciem „magicznego grzybka”. W latach 90. ukazały się przynajmniej dwie prace przeglądowe, omawiające niepublikowane badania chińskich naukowców, dowodzące niezwykle spektakularnego, pozytywnego wpływu maczużnika na rozwój sportowej formy. Niektóre z tych eksperymentów doczekały się późniejszej weryfikacji w dobrze kontrolowanych badaniach naukowych…

Wytrzymałość i tłuszcz

Przez współczesnych sportowców cordyceps postrzegany jest głównie jako suplement wspomagający pracę nad wytrzymałością. Do aktualnego stanu rzeczy przyczyniło się głównie badanie zespołu Kumara z 2011 r., którego autorzy udowodnili, że doustne podawanie przez 15 dni sproszkowanego grzybka trenowanym szczurom, w dobowej dawce odpowiadającej ok. 2.5 g po przeliczeniu na masę ciała przeciętnego sportowca, w porównaniu z grupą kontrolną, wydłuża czas pływania zwierząt do wyczerpania prawie 3-krotnie. (Wydolnościowy efekt działania cordycepsu zweryfikował pozytywnie w 2015 r. Chae, w badaniu na zmuszanych do pływania myszach.)
Co niezwykle istotne: ergogeniczny (pracotwórczy) efekt działania maczużnika wiązał się z prawie 2-krotnym wzrostem aktywności kinazy AMPK. Obserwacja ta była o tyle znamienna, że cordyceps zachowywał się w tym badaniu jak osławiony AICAR – zakazany w sporcie aktywator AMPK, poprawiający u szczurów, we wcześniejszych badaniach Evansa z 2008 r., o 23% szybkość biegu i o 44% długość przebieganego dystansu. W ten sposób cordyceps tworzy realną i niezwykle skuteczną, a przy tym całkowicie legalną, alternatywę dla nielegalnego – w świetle przepisów sportowych – AICAR.

Kinaza AMPK nie tylko rozwija wytrzymałość, ale jednocześnie potęguje spalanie tłuszczu. Dlatego właśnie aktywatory AMPK znane są ze zdolności do ułatwiania redukcji tkanki tłuszczowej. Prawdę tę potwierdzono zarówno w odniesieniu do AICAR (Rantzau, 2008), jak również i cordycepsu (Shimada, 2008; Takahashi, 2012; Kim, 2014). Natomiast dla wielu sportowców i czytelników tej strony aktualne pozostaje inne pytanie: czy suplementacja cordycepsu wpłynie pozytywnie na masę i siłę ich mięśni…?

AMPK a mięśnie

Jeżeli chodzi o siłę i masę mięśni, kinaza AMPK znana jest głównie z tego, że bezpośrednio hamuje anaboliczną kinazę mTOR, co ogranicza produkcję białek mięśniowych. Często zapomina się jednak o tym, że pośrednio AMPK pobudza mTOR. Jednocześnie należy zwrócić uwagę, że mTOR ogranicza, a AMPK stymuluje miogenezę – regenerację mięśni zależną od towarzyszących dorosłym włóknom mięśniowym, macierzystych komórek satelitarnych. O tym, jaki może być ostatecznie bilans współoddziaływań obu enzymów (kinaz) na masę mięśniową, pisałem szczegółowo w dwóch artykułach dostępnych na tej stronie: „AMPK/mTOR – minus i plus zasilania muskulatury” oraz „AICAR dla pakera”.

Krótko podsumowując… Z przekroju badań nad AICAR wydaje się wynikać, że ogólnoustrojowe podawanie tego środka, prowadzące do umiarkowanej i długoterminowej aktywacji AMPK, sprzyja ostatecznie przyrostom masy tkanki mięśniowej (Suwa, 2003; Darke, 2010).

Adenozyna i krewni

W tym miejscu należałoby zadać pytanie: dlaczego cordyceps w ogóle aktywuje kinazę AMPK?

Głównymi składnikami aktywnymi maczużnika są dwa podobne do siebie związki z chemicznej grupy puryn – adenozyna i kordycepina. Adenozyna jest natomiast cząsteczką o fundamentalnym znaczeniu życiowym, gdyż jako adenozynotrifosforan (ATP) dostarcza energii napędzającej wszystkie procesy biologiczne. Po oddaniu energii, ATP przemienia się w AMP (adenozynomonofosforan), związek aktywujący kinazę AMPK (stąd właśnie skrót opisujący ten enzym: AMP-kinaza). Aktywność kinazy AMPK wzrasta więc w sytuacji niedostatku energii komórkowej, do której dochodzi np. w pracujących włóknach mięśniowych. Teraz AMPK uruchamia m.in. procesy metaboliczne, prowadzące do intensywnej odbudowy zasobów energetycznych w postaci ATP. Dlatego właśnie związki zbliżone budową do adenozyny, takie jak np. kordycepina czy AICAR, aktywują kinazę AMPK, co pobudza produkcję ATP, uenergetycznia włókna mięśniowe i poprawia parametry wysiłkowe mięśni. I faktycznie: jak donosili Manabe (1996) i Zhu (1998) – suplementacja cordycepsu podnosi poziom ATP w mięśniach myszy, w przedziale pomiędzy 45 a 55%.

Adenozyna i jej pochodne pełnią ponadto funkcje molekuł sygnałowych, przenoszących do komórek komunikaty hormonalne lub samodzielnie wcielające się w rolę hormonów. W pierwszym przypadku chodzi głównie o cykliczny adenozynomonofosforan (cAMP), natomiast w drugim – pochodne adenozyny działają poprzez standardowy mechanizm hormonalny, wiążąc się ze swoimi receptorami, zlokalizowanymi w błonach komórkowych, a nazywanymi ogólnie receptorami purynergicznymi. Wiązanie pochodnych adenozyny z receptorami purynegicznymi wyzwala sygnał hormonalny, przenoszony do wnętrza komórek przez wtórne przekaźniki informacji, takie jak np. jony wapniowe czy właśnie wspomniany wyżej cAMP.

Badania ostatnich lat dowiodły ponad wszelką wątpliwość, że receptory purynergiczne są szeroko rozpowszechnione w tkance mięśniowej, a ich aktywacja pobudza procesy regeneracji (miogenezy) i przerostu (hipertrofii) muskulatury. Guarnieri udowodnił np. w 2014 r., że pochodne adenozyny, działając poprzez receptory purynergiczne, wykazują synergię z bodaj najsilniejszym hormonem anabolicznym, rozwijającym naszą tkankę mięśniową – insulinopodobnym czynnikiem wzrostu typu 1 pochodzenia mięśniowego – mIGF-1, a całość tej problematyki podsumowała Stefania Fulle w swojej analizie, opublikowanej w 2015 r.
(Jako ciekawostkę warto w tym miejscu dodać, że, jak niedawno dowiedziono, adenozyna aktywuje u ludzi brunatną tkankę tłuszczową i przyczynia się do przemiany białej tkanki tłuszczowej w beżową, co intensyfikuje spalanie tłuszczu i emisję energii cieplnej, sprzyjając redukcji tłuszczu zapasowego i kształtowaniu smukłej sylwetki [Gnad, 2014].)

Natomiast Wilson postanowił przetestować w 2013 r. wpływ pochodnych adenozyny na efekty treningów siłowych. Podzielił w tym celu 21. trenujących siłowo atletów dwie grupy, podając im codziennie przez 12 tygodni kapsułki zawierające – albo 400 mg ATP w postaci soli disodowej, albo tyle samo maltodekstryny jako placebo. (Przyjmowany doustnie ATP nie przenika raczej do włókien mięśniowych, ale jako związek nietrwały rozpada się w przewadze do innych pochodnych adenozyny, działających poprzez receptory purynergiczne.) Po zakończeniu badania okazało się, że zawodnicy z grupy ATP, w porównaniu z grupą placebo, legitymowali się łącznymi wynikami w bojach siłowych (wyciskanie na ławie, przysiad, martwy ciąg), lepszymi o 42 kg, niższą o 2.6 kg masą tłuszczu całkowitego i o 1.2 kg większą beztłuszczową masą ciała, której główny składnik, jak wiemy, tworzy tkanka mięśniowa.

Ostatecznie widzimy więc, że aktywność składników maczużnika nie musi ograniczać się do stymulacji kinazy AMPK, a wpływ jego suplementacji na nasze muskuły może wiązać się z aktywacją receptorów purynergicznych przez adenozynę i kordycepinę.

Testosteron i kortyzol

Nie możemy wykluczyć, że, oprócz bezpośredniego wpływu na mięśnie, składniki aktywne maczużnika przyczyniają się do poprawy ich parametrów również w sposób pośredni; chodzi tutaj o interakcje z hormonami anabolicznymi i katabolicznymi, odpowiednio, ułatwiającymi lub utrudniającymi rozwój umięśnienia, takimi jak np. anaboliczny testosteron czy kataboliczny kortyzol.

Na ten trop naprowadza nas już Foresta swoim wiekowym badaniem z 1996 r., w którym udowodnił, że pochodne adenozyny, oddziałujące poprzez receptory purynergiczne, stymulują w sposób zależny od dawki wydzielanie testosteronu z izolowanych komórek gruczołowych jąder szczurów.

Mniej zorientowanym w tematyce czytelnikom przypomnę, że podstawowym stymulatorem syntezy testosteronu jest hormon z grupy gonadotropin, docierający do jąder z przysadki mózgowej, nazywany lutropiną lub hormonem luteinizującym (LH), który, wiążąc się z błoną komórkową, uruchamia produkcję cAMP – i dopiero ten przekaźnik jest właściwym aktywatorem produkcji naszego hormonu. Ostatecznie więc nie tylko LH, ale również inne molekuły, zdolne do zwiększania koncentracji cAMP w komórkach jąder, jak np. pochodne adenozyny znajdowane w cordycepsie, powinny stymulować syntezę testosteronu.

O tym, że podobne zjawisko zachodzi w rzeczywistości, przekonują nas dwa badania (Chen, 2005; Pan, 2011), których autorzy udowodnili, że składniki maczużnika – adenozyna i kordycepina, działając poprzez receptory purynergiczne, pobudzają syntezę testosteronu w izolowanych komórkach mysich jąder, w sposób złożony, zależny i niezależny od wzrostu stężenia cAMP. (Tu warto przypomnieć, że efekt w postaci wzrostu poziomu testosteronu w organizmach żywych myszy pod wpływem cordycepsu obserwowali już wcześniej Hsu i Huang, w badaniach z 2003 i 2004 r.)

To zapewne obiecujące wyniki eksperymentów na gryzoniach i izolowanych komórkach ich jąder zachęciły Paolę Rossi do przebadania maczużnika pod kątem wpływu jego suplementacji na poziom testosteronu u wyczynowych sportowców (2014 r.). Autorka skompletowała w tym celu grupę 7. doświadczonych kolarzy, podając im przez miesiąc placebo w postaci kapsułek z metylocelulozą, by przez następne 3 miesiące wspomagać zawodników kapsułkowanym ekstraktem z cordycepsu, w dobowej dawce 1335 mg (3 kapsułki po 445 mg).
Jak łatwo mogliśmy przewidzieć, przyjmowanie placebo nie zaowocowało szczególnie pozytywnymi zmianami. Natomiast 3-miesięczna suplementacji z użyciem maczużnika, w porównaniu z placebo, doprowadziła do – uwaga (!) – 4-krotnego wzrostu poziomu testosteronu i 7-krotnego wzrostu stosunku testosteron/kortyzol, mierzonych w ślinie zawodników, po zakończeniu wyścigu kolarskiego.

W tym miejscu wypada podkreślić, że za potencjał anaboliczny organizmu, promujący rozwój masy i siły muskułów, nie tyle odpowiada bezwzględny poziom samego testosteronu, co wysoka wartość stosunku anabolicznego testosteronu do katabolicznego kortyzolu: jak najwięcej pierwszego, jak najmniej drugiego hormonu.

Muskuły

Analizując powyżej przedstawione informacje, nie powinniśmy mieć wątpliwości, że suplementacja z wykorzystaniem maczużnika wpłynie pozytywnie na parametry naszych mięśni, co wydaje się znajdować potwierdzenie przynajmniej w dwóch, publikowanych w sieci badaniach naukowych…

W sieci znajdziemy np. abstrakt dość wiekowego badania, opublikowanego w 2001 r. przez Hong Kong Journal of Sports Medicine and Sports, którego autorem był Jiun Yi Chiang a z którego wynika, że 4-tygodniowe podawanie kapsułkowanego cordycepsu trenującym siłowo atletom, w łącznej dawce 2400 mg/dobę, prowadzi do 21-procentowego wzrostu poziomu testosteronu oraz znacznego wzrostu poziomu hemoglobiny oraz całkowitej, maksymalnej siły mięśni.

Natomiast w 2011 r. Hsu skompletował 16-osobową grupę aktywnych fizycznie, ale niećwiczących siłowo ochotników, poddając ich programowi ćwiczeń siłowych i dzieląc na dwie grupy, gdzie w pierwszej grupie podawane były przez 8 tygodni kapsułki z maltodekstryną (placebo), zaś w drugiej ze sproszkowanym cordycepsem, w łącznej dawce 2400 mg/dobę (6 kapsułek po 400 mg).
W grupie cordycepsu, w porównaniu z placebo, nie odnotowano, niestety, spektakularnych zmian w poziomie testosteronu czy rozmiarach tkanki mięśniowej. Jednocześnie jednak zdecydowana progresja dotyczyła rozwoju siły; w porównaniu z grupą placebo, w grupie cordycepsu doszło do następującej poprawy wyników w ćwiczeniach siłowych: wyciskanie na ławie – plus 2.1, wiosłowanie siedząc – plus 5.3 kilograma, co w układzie procentowym kształtowało się odpowiednio, następująco: plus 36 i 126%.

Maczuga Herkulesa

Autorzy opracowań dotyczących cordycepsu często utyskują, że brakuje jasnych wytycznych, co do standaryzacji pozyskiwanych z niego produktów. Maczużnik może pochodzić bowiem albo ze stanu dzikiego, albo z rozmaitych hodowli, a w związku z tym, w zależności od pochodzenia grzyba, obserwujemy znaczne różnice w proporcjach składników aktywnych. Przy czym „hodowlany” nie znaczy absolutnie „gorszy”, gdyż to właśnie hodowla umożliwia pełną kontrolę nad grzybkiem i daje plon o znacznie (nawet 100-krotnie) wyższej zawartości adenozyny i kordycepiny. Niemniej owe różnice w składzie mogą przekładać się na niejednomyślność uzyskiwanych w badaniach wyników.
Analizując wyniki powyższych badań naukowych, możemy uznać, że aktywność cordycepsu jako stymulatora testosteronu i blokera kortyzolu została dość dobrze udokumentowana, przynajmniej w odniesieniu do doświadczonych atletów – wyczynowych sportowców. Jednocześnie brakuje jednak potwierdzenia jego pozytywnego wpływu na rozwój masy mięśniowej. Możliwe, że generalnie pochodne adenozyny działają w tym kierunku jedynie z umiarkowaną aktywnością, gdyż, jak wynika z omówionego wyżej badania Wilsona, podawanie ATP tylko nieznacznie poprawiało rozmiary muskułów trenujących siłowo atletów. Natomiast jeden parametr nie budzi najmniejszych wątpliwości – SIŁA, której spektakularną progresję mieliśmy okazję obserwować przynajmniej w trzech doświadczeniach z udziałem trenujących siłowo ochotników (Chiang, 2001; Hsu, 2011; Wilson, 2013).

Maczużnik zawdzięcza swoją nazwę kształtowi przypominającemu maczugę. Widzimy, że ta maleńka maczużka śmiało pretenduje do roli wielkiej Maczugi Herkulesa – symbolu Ojcowskiego Parku Narodowego i nadludzkiej siły – którą waleczny Krak miał podobno rozpłatać głowę smoka. Jeżeli mówimy więc o dyscyplinach siłowych, możemy wywnioskować, że suplementacja z użyciem cordycepsu znajdzie największe zastosowanie tam, gdzie o sukcesie decyduje odpowiednia proporcja siły do masy ciała, chociażby z uwagi na charakter wysiłku czy ustalone kategorie wagowe.

Be Sociable, Share!
Be Sociable, Share!

Reklama na stronie slawomirambroziak.pl:

biuro@wydawnictwopiktogram.pl
Katarzyna Ambroziak - 601 312 342