Róża plus astaksantyna równa się młodość

Wydrukuj ten artykuł

Autor: Sławomir Ambroziak

Słowa kluczowe: astaksantyna, dzika róża, zmarszczki, długowieczność erytrocytów.

Widmo starości każdemu z nas spędza sen z powiek. Nad upływem lat szczególnie ubolewają kobiety. Kto nie marzy o zachowaniu młodości lub przynajmniej spowolnieniu postępów procesu starzenia się organizmu? Mikstury przywracające młodość były idee fixe medyków rozmaitej proweniencji, poczynając od zarania dziejów a sięgając po czasy nam współczesne.

Niekochane zmarszczki

Upływ czasu odciska swe piętno w pierwszej kolejności na skórze twarzy. Skóra jest strukturą wyjątkowo wrażliwą na zmiany hormonalne, zachodzące z wiekiem. Procesowi starzenia się skóry sprzyjają, związane z wygasaniem funkcji seksualnych, niedobory hormonów płciowych, czyli żeńskich estrogenów i męskich androgenów. Hormony te pobudzają bowiem produkcję tłuszczowych i białkowych składników skóry – głównie ceramidów oraz kolagenu i elastyny – odpowiedzialnych za właściwe nawodnienie skóry, a tym samym – za jej jędrność, gładkość i elastyczność. Im mniej więc tych składników – tym skóra staje się słabiej nawodniona i mniej elastyczna; jej powrót do poprzedniego kształtu, np. po grymasie twarzy, bywa utrudniony, a to skutkuje pojawieniem się uprzykrzonych zmarszczek, szczególnie tzw. „kurzych łapek”.

W kontekście starzenia się skóry ważne są również: cechy genetyczne, sposób odżywiania się oraz warunki środowiskowe, m.in. narażenie na promieniowanie UV. Obfitość słodyczy w diecie oraz nadmierna ekspozycja skóry na promieniowanie UV indukują np. wytwarzanie reaktywnych form tlenu, co powoduje przewlekły stan zapalny oraz uszkodzenia błon komórkowych komórek skóry. Uszkodzeniu ulegają tu także: kolagen, elastyna i lipidy bariery wodnej naskórka, co sprzyja pojawianiu się zmarszczek oraz zwiotczeniu, stwardnieniu i przesuszeniu skóry.

Astaksantyna i róża

Niedawno naukowcy powrócili do badań nad potencjalnymi środkami odmładzającymi, biorąc na cel jeden szczególny składnik pokarmowy i jeden oryginalny pokarm – astaksantynę i dziką różę (Phetcharat, 2015).

Astaksantyna to barwnik karotenoidowy, wytwarzany przez algi morskie, barwiący na czerwono mięso łososi i skorupiaków. Wprawdzie barwnik ten najlepiej przebadano w kontekście jego dobroczynnego wpływu na układ krążenia, nie obyło się tu jednak bez niespodzianek… W niektórych badania zauważono, że „efektem ubocznym” leczenia astaksantyną są częste przypadki poprawy jakości skóry (Miyawaki, 2008). Astaksantyna jest ogólnie uznawana za korzystny dla skóry składnik pokarmowy, ze względu na swoje właściwości antyoksydacyjne i lipofilne (rozpuszczalność w tłuszczach) oraz zdolność do akumulacji w skórze, po spożyciu w postaci pokarmu lub doustnym podaniu w formie suplementu diety. Natomiast we wcześniejszych badaniach, miejscowe stosowanie przez 8 tygodni u zdrowych kobiet, na powierzchnię skóry twarzy, kremu zawierającego 5% astaksantyny prowadziło do zmniejszenia głębokości zmarszczek i redukcji „kurzych łapek”, co wiązało się z poprawą elastyczności skóry. Doszło jednocześnie do ograniczenia obszaru przebarwień w ocenie dokonanej na podstawie materiału fotograficznego, jak również do ogólnej poprawy nawilżenia w podgrupie kobiet ze znaczną suchością skóry (Galan, 2005). Z kolei spożywanie 3 mg astaksantyny w postaci roztworu olejowego przez zdrowych mężczyzn skutkowało wyraźnym zmniejszeniem całkowitej powierzchni i głębokości zmarszczek oraz, podobnie jak w przypadku miejscowej aplikacji, pojawieniem się tendencji do poprawy nawilżenia u osób z suchą skórą. Obserwowano również, w stosunku do grupy kontrolnej, znaczącą poprawę sprężystości skóry w okolicy oczu („kurze łapki”), po 8. tygodniach przyjmowania suplementu z astaksantyną (Galan, 2005).

Wprawdzie dzikiej róży nie testowano wcześniej jako pokarmu sprzyjającego utrzymaniu młodego wyglądu skóry, niemniej jej owoce (wraz z nasionami) kumulują monstrualne stężenia szczególnych składników pokarmowych, podejrzewanych o wysoką aktywność przeciwstarzeniową. Zawierają np. znaczne ilości nienasyconych kwasów tłuszczowych, niezbędnych do zachowania pierwszorzędnej kondycji skóry, jak też barwników karotenoidowych – szczególnie luteiny i zeaksantyny, gdzie ta druga substancja cechuje się budową bardzo podobną do wspominanej wyżej astaksantyny. Występują tu również związki zbliżone strukturalnie do naszych hormonów płciowych – triterpenoidy i steroidy. A np. wykazano, że przynajmniej jeden taki prohormonalny związek owoców dzikiej róży – kwas ursolowy – działa na ludzką skórę podobnie do ludzkich hormonów płciowych, stymulując syntezę ceramidów i kolagenu (Yarosh, 2000). Nie należy również wykluczać, iż pozytywny wpływ na skórę może wywierać charakterystyczny składnik owoców dzikiej róży – galaktolipid GOPO – związek o aktywności przeciwzapalnej, przebadany dotychczas głównie, ze znakomitymi rezultatami, pod kątem leczenia choroby zwyrodnieniowej i reumatoidalnego zapalenia stawów (Chrubasik, 2008).

Zachęcające wyniki

Do wspomnianego na wstępie eksperymentu zakwalifikowano łącznie 34. zdrowych ochotników w wieku 35-65 lat, ze zmarszczkami na twarzy (kurze łapki), poddając ich randomizowanemu badaniu klinicznemu z podwójnie ślepą próbą, oceniającemu przeciwstarzeniową aktywność proszku z całych (łącznie z nasionami) owoców dzikiej róży, w porównaniu z astaksantyną – dobrze poznanym suplementem chroniącym przed zmarszczkami. Przez 8 tygodni kontynowania eksperymentu, połowa uczestników spożywała proszek z dzikiej róży (3 g dziennie), podczas gdy druga połowa otrzymywała w tym samym czasie astaksantynę (4 mg dziennie). Obiektywne pomiary zmarszczek na twarzy oraz stopnia nawilżenia i elastyczności skóry zostały wykonane za pomocą odpowiednich urządzeń pomiarowych (Visioscan, Corneometer i Cutometer) na początku oraz po 4. i 8. tygodniach suplementacji. Stopień satysfakcji uczestników z efektów suplementacji oceniano za pomocą specjalnego kwestionariusza. Ponadto oceniono wpływ preparatu z dzikiej róży na żywotność komórek, poprzez określenie przepuszczalności błon komórkowych krwinek czerwonych dla hemoglobiny (tzw. indeks hemolityczny) w próbkach krwi przechowywanej w banku krwi przez 5 tygodni.

W badaniu tym proszek z dzikiej róży spowodował statystycznie znaczącą poprawę wyglądu skóry w obszarze zmarszczek typu „kurze łapki”, poprawiając jednocześnie wilgotność skóry i jej elastyczności. Podobną poprawę zaobserwowano w grupie ochotników stosujących astaksantynę. Na przykład, po 8. tygodniach kontynowania suplementacji, w porównaniu do stanu wyjściowego, głębokość „kurzych łapek” zmniejszyła się o 8.4% w grupie astaksantyny i o dokładnie taką samą wartość (8.4%) w grupie dzikiej róży. Obie grupy badanych ochotników wyraziły równą satysfakcji z uzyskanych wyników kuracji w kwestionariuszach samooceny. Proszek z dzikiej róży powodował dodatkowo zwiększenie długowieczności erytrocytów przechowywanych przez 5 tygodni w banku krwi.

Autorzy zakończyli więc powyższe badanie taką oto, mniej więcej, konkluzją: „Wyniki sugerują, że spożywanie proszku z dzikiej róży poprawia stan dotkniętej procesami starzenia się skóry, a zaobserwowane w badaniu, stabilizujące działanie róży na błony komórkowe przechowywanych erytrocytów może przyczyniać się do ogólnej poprawy żywotności komórek i hamowania procesu starzenia się skóry” (Phetcharat, 2015).

Astaksantyna plus róża

Szkoda, iż naukowcom nie przyszło do głowy, aby zestawić i podawać jednocześnie różę i astaksantynę. Należy bowiem podejrzewać, że oba suplementy wykażą synergizm, czyli nasilą wzajemnie skutki swojego działania, a wtedy efekt odmładzający będzie o wile większy.

Be Sociable, Share!
Be Sociable, Share!

Reklama na stronie slawomirambroziak.pl:

biuro@wydawnictwopiktogram.pl
Katarzyna Ambroziak - 601 312 342