BETAINA–niedoceniany anabolik

Wydrukuj ten artykuł

BETAINA – niedoceniany anabolik.

Cz. II artykułu – „Betaina – Matka Kreatyny„.

Słowa kluczowe: betaina, SAM, metylacja, anabolizm, inicjacja, metionizacja, metionina, katabolizm, ubikwityna, homocysteina, glikocyjamina, estrogeny, antyestrogen.

W pierwszym odcinku tego artykułu pisałem o metyloaminokwasach i roli jednego z nich – betainy – w syntezie anabolicznej i ergogenicznej kreatyny. Wtedy wyjaśniłem, że betaina bierze udział w dwóch etapach tego procesu, więc możemy nazywać ją: Matką Kreatyny. Drugi etap syntezy kreatyny to metylacja, w którym betaina pełni funkcję kosubstratu, wspólnie z S-adenozylometioniną (SAM). Ale metylacja kontroluje też wiele innych procesów życiowych, związanych z rozwojem masy i formy…
Anabolizm.

Metylacja jest pierwszym etapem syntezy białek, nazywanym inicjacją. Synteza białek prowadzona jest przez kwas rybonukleinowy RNA, który odczytuje informację genetyczną o sekwencji aminokwasów w danym białku i zgodnie z tą sekwencją wiąże ze sobą aminokwasy. Właśnie metylacja RNA jest tym procesem, który zapoczątkowuje (inicjuje) wiązanie aminokwasów. W ten sposób betaina – kosubstrat metylacji – działa anabolicznie, czyli przyczynia się do wzmożenia syntezy białek.

Wpływa na jeszcze jeden etap inicjacji – metionizację.

Syntezę każdego białka zawsze rozpoczyna starter anabolizmu – metionina. Teoretycznie, suplementacja metioniny powinna przynosić efekt anaboliczny, ale jednocześnie przysparza pewnych problemów – w praktyce ją dezawuujących…

Spożyta metionina ulega niemal w całości przemianie do wspominanej S-adenozylometioniny (SAM), która jest podstawowym dawcą rodników metylowych w procesach metylacji. Metionina jest jedynym aminokwasem w białku pokarmowym, z labilnym rodnikiem metylowym. Synteza SAM polega na wiązaniu adenozyny, która buduje też ATP, z tym samym węglem w cząsteczce metioniny, z którym związany jest rodnik metylowy. W efekcie – wiązanie pomiędzy węglem, a rodnikiem metylowym SAM staje się wiązaniem bogato energetycznym, takim samym, jak wiązanie rodnika fosforanowego – w ATP. SAM może tak samo sprawnie katalizować reakcje metylacji, jak ATP – fosforylacji. Widać, procesy metylacji mają ogromne znaczenie dla organizmu, skoro ten przemienia w SAM niemal całą, spożytą metioninę!

Problem tkwi w tym, że raz wytworzony SAM już nie przemienia się bezpośrednio w metioninę, bo łatwiej odczepiany jest tu rodnik metylowy, aniżeli adenozyna. Kiedy rodnik metylowy opuści cząsteczkę SAM, ta przemienia się najpierw w S-adenozylohomocysteinę a następnie – w homocysteinę. Homocysteina jest metabolitem niekorzystnym dla zdrowia, gdyż sprzyja rozwojowi miażdżycy i zakrzepicy. Tak więc – w konsekwencji suplementacji wysokich dawek metioniny, które byłyby zdolne stymulować anabolizm, doszłoby do niebezpiecznego wzrostu poziomu homocysteiny! Jednak, całkowicie bezpiecznie można podnosić poziom metioniny – stosując betainę…

Betaina – drugi kosubstrat w reakcjach metylacji – przemienia ponownie S-aenozylohomocysteinę w SAM, uzupełniając rodnik metylowy. Utrzymując wysokie stężenie SAM sprawia, że organizm zużywa mniej metioniny do produkcji SAM i nie wytwarza niebezpiecznej dla zdrowia homocysteiny.

Kiedy jednak dojdzie już nawet do powstania homocysteiny, betaina i na tym etapie okazuje się skuteczna… Generalnie, homocysteina przemieniana jest ponownie w metioninę, co ochrania organizm przed zgubnymi skutkami jej aktywności. Przemiana ta następuje w efekcie metylacji – przyłączenia rodnika metylowego do homocysteiny z odtworzeniem metioniny. Wprawdzie najważniejszym kosubstratem metylacji jest SAM, to ten nie może brać przecież udziału w takiej reakcji… Gdyby odtwarzanie metioniny katalizował SAM, to znowu odchodziłoby do produkcji kolejnych porcji homocysteiny – i tak – „w koło Macieju”… Dla tego też – metylację homocysteiny do metininy katalizuje jedna z form witaminy B12. Ewentualnie w reakcji zastępczej – betaina. Jeżeli nawet reakcję tę katalizuje B12, to betaina nadal okazuje się pomocna…

Kiedy B12 przekazuje rodnik metylowy homocysteinie i wytwarza metioninę, to następnie rodnik uzupełnia z innej witaminy – folacyny. Natomiast folacyna pobiera rodniki metylowe z betainy, ale nie te, sprzęgające w niej grupę aminową, tylko powstające w efekcie rozpadu łańcucha węglowego.

Współczesna medycyna zachwyciła się betainą po odkryciu szkodliwości homocysteiny i wyjaśnieniu roli betainy w jej dezaktywacji. Jednak Nas bardziej zainteresuje aspekt tych okryć, związany z praktyką wspomagania. Tu widać wyraźnie, że korzyścią suplementacji betainy jest wzrost poziomu anabolicznej metioniny!

Ponieważ betaina bierze udział w dwóch etapach syntezy białek – metylacji i metionizacji – możemy uznać ją za bezpieczny anabolik.

Antykatabolik.

Katabolizm białek (proteolizę) katalizują enzymy kataboliczne (proteolityczne), których w różnych przedziałach komórkowych występuje ogromna ilość. Nie wnikając w szczegóły – substancje antykataboliczne, hamujące rozpad białek, ułatwiają rozwój zdolności wysiłkowych, czego dowiedziono rozlicznymi badaniami. Przez dziesięciolecia identyfikowano więc antykataboliki, które mogłyby stanowić bezpieczną alternatywę dla szkodliwych i zakazanych hormonów.

Koniec końców ustalono, że zdolnością hamowania katabolizmu obdarzone są wolne aminokwasy. Enzymy kataboliczne rozbijają białka do wolnych aminokwasów, więc kiedy w ich środowisku wzrasta poziom aminokwasów, uznają, że wykonały już swoją robotę, i tracą aktywność katalityczną. Ten sam efekt uzyskujemy podając suplementy aminokwasowe, które zwiększają stężenie wolnych aminokwasów w komórkach mięśniowych. ( W świetle aktualnych badań – problem ten okazał się znacznie bardziej złożony, ale to już zupełnie inna historia…) Betaina, wprawdzie jest aminokwasem, to hamuje katabolizm w odmienny sposób, więc warta jest szczególnego potraktowania…

W komórkach egzystuje pewne, szczególne białko katalityczne – ubikwityna. Jedna z jego funkcji polega na wyznaczaniu białek do katabolizmu. Ubikwityna wiąże się z białkami i – albo sama je degraduje, albo podaje enzymom katabolicznym. Tu okazuje się, że ubikwityna traci swoją aktywność kataboliczną, kiedy jeden z atomów lizyny w jej cząsteczce (Lys48) ulegnie… metylacji. Roli betainy w metylacji nie ma sensu ponownie cytować, a mechanizm jej antykatabolicznego działania wydaje się jasny?…

Inne metylacje.

Efektem metylacji jest też – opisana w poprzednim odcinku – przemiana glikocyjaminy w kreatynę. Kiedy kilka lat temu zaobserwowano, że suplementacja zewnętrznej kreatyny prowadzi do hamowania syntezy własnej, zaczęto wiązać nadzieje z suplementacją prekursorowej glikocyjaminy, która miałaby przeciwdziałać tej niedogodności – stymulując syntezę kreatyny. Ta właściwość glikocyjaminy wydawała się atrakcyjna, gdyż hamowanie syntezy własnej kreatyny jest jedną z przyczyn, dla których tracimy pewną część nabytej formy – po zakończeniu kuracji kreatynowej. Stymulacja glikocyjaminą powodowała, że – po odstawieniu kreatyny – zdolności wysiłkowe nie spadały, ale rozwijały się nadal. Już niewiele brakowało, aby glikocyjaminę okrzyknięto sensacją równą kreatynie – a tu raptem – rozczarowanie… Okazało się, że suplementacja wysokich dawek glikocyjaminy może prowadzić do wzrostu poziomu… szkodliwej homocysteiny. To logiczne! Kiedy bowiem, jak pamiętamy, SAM metyluje jakiś związek – dochodzi właśnie do powstawania homocysteiny. A więc, gdy wprowadzimy do organizmu wysokie dawki glikocyjaminy, dojdzie do intensywnej metylacji i do wzmożonej produkcji – nie tylko potrzebnej kreatyny, ale też – zbędnej homocysteiny. Betaina hamuje produkcję homocysteiny i przemienia ją w anaboliczną metioninę, więc skojarzenie jej w suplementach sportowych z glikocyjaminą pozwala – w całkowicie bezpieczny sposób – intensywnie stymulować syntezę własnej kreatyny. Dlatego też – najczęściej obie te substancje pojawiają się łącznie, w tzw. stackach kreatynowych – jak np. Cell Pump czy Crea Fusion.

Antyestrogen.

Na zakończenie nie da się nie wspomnieć o pewnej, szczególnej reakcji metylacji – mogącej mieć znamienny udział w rozwoju sportowej formy – szczególnie w dyscyplinach sylwetkowych…

Chyba wszyscy sportowcy z tych dyscyplin wiedzą, że estrogeny (żeńskie hormony płciowe) sprzyjają gromadzeniu tłuszczu w okolicy sutków i przyrostowi masy ich tkanki gruczołowej, co nazywamy aktywnością mammotropową. Efekty aktywności estrogenów obserwujemy w postaci tzw. lipo- i/lub ginekomastii, w zależności: czy rozwojowi uległa tylko sama tkanka tłuszczowa, czy również – gruczołowa. W każdym przypadku jest to efekt niepożądany – szpecący sylwetkę i utrudniający uzyskanie startowej (lub plażowej) formy.

Jak dowiedziono badaniami – estrogeny ulegają w organizmie metylacji, zaś ich pochodne metylowe działają… – jako antyestrogeny. Szczególnie silnie hamują rozwój adipocytów, czyli komórek tłuszczowych – odpowiedzialnych właśnie za rozwój lipomastii.

Jak widzimy: betainę, kosubstrat metylacji, możemy wykorzystywać też – jako antyestrogen. Na ile skuteczny! Trudno powiedzieć – dopóki nie spróbujemy…

Be Sociable, Share!
Be Sociable, Share!

Reklama na stronie slawomirambroziak.pl:

biuro@wydawnictwopiktogram.pl
Katarzyna Ambroziak - 601 312 342