DAA – siła testosteronu

Wydrukuj ten artykuł

Autor: Sławomir Ambroziak

Słowa kluczowe: DAA, NMDA, LH, GH, testosteron, kortyzol, estradiol, prolaktyna, siła. 

Wszyscy doskonale wiemy, że testosteron to silny steryd anaboliczny, promujący rozwój muskulatury. Każdy atleta, a szczególnie paker czy siłacz, potrzebuje testosteronu, tyle że nie może go stosować, gdyż zabraniają tego przepisy sportowe. Nie każdy też chce sięgać po apteczny testosteron, a wielu nie ma, po prostu, takich możliwości. Alternatywą są tutaj boostery testosteronu – legalne suplementy, oparte na składnikach pokarmowych lub ekstraktach ziołowych, podnoszące poziom tego pożytecznego hormonu w naszym organizmie.
Wielu zapewne słyszało o skuteczności kwasu d-asparaginowego (DAA) w podnoszeniu poziomu testosteronu. Nie umknął też bez wątpienia Waszej uwadze fakt, że związkowi temu przypisywane bywają pewne negatywy: chodzi tutaj o wzrost poziomu prolaktyny, w efekcie suplementacji DAA. Prolaktyna, jak wiemy, współpracuje z estrogenami (żeńskimi hormonami płciowymi), powstającymi z przekształcenia testosteronu, wzmagając ich negatywny wpływ na gruczoł sutkowy, co utrudnia facetom – w pierwszej kolejności – redukcję tłuszczu z okolic klatki piersiowej.

DAA w akcji

Naukowcy nie mają wątpliwości: DAA podnosi poziom testosteronu. Najwyższa koncentracja kwasu D-asparaginowego stwierdzana jest w mózgu i jego tzw. strukturach neuroendokrynnych – podwzgórzu i przysadce mózgowej – produkujących i wydzielających rozmaite ciała hormonalne. Chodzi tutaj np. o hormon luteinizujący (LH), pobudzający produkcję testosteronu w jądrach, czy też hormon wzrostu (GH), pobudzający w wątrobie i mięśniach produkcję insulinopodobnego czynnika wzrostu typu 1 (IGF-1), będącego silnym anabolikiem i stymulatorem rozwoju muskulatury. I faktycznie: jak udowodnił Pampillo w 2002 roku, DAA pobudza uwalnianie z przysadki mózgowej LH i GH, ale również, niestety, prolaktyny.
Równie wysokie stężenie DAA odnotowywano w obwodowych gruczołach wewnętrznego wydzielania, a w szczególności – w męskich gonadach, produkujących testosteron – w jądrach. W strukturach tych stwierdzono jednocześnie wysoką aktywność racemazy asparaginianowej – enzymu katalizującego reakcję racemizacji – przekształcenia formy ‘L’ do formy ‘D’ kwasu asparaginowego.
Najprawdopodobniej, największe ilości DAA pozyskują więc nasze tkanki, przekształcając zwyczajny kwas L-asparaginowy, docierający do nich z układu trawiennego, pobierany z białek pokarmowych. Do tkanek dociera jednak z układu trawiennego również gotowy DAA: pożyteczne bakterie fermentacji mlekowej, zasiedlające nasz przewód pokarmowy, zaopatrzone są bowiem w racemazę i przekształcają kwas L- w D-asparaginowy. Pewna ilość DAA występuje również w produktach spożywczych, np. w wyrobach mleczarskich, wytwarzanych z udziałem bakterii fermentacji mlekowej. Aminokwas ten jest też naturalnym składnikiem tkanek zwierzęcych i roślinnych, więc pobieramy go – spożywając mięso i warzywa. Również obróbka termiczna pożywienia zwiększa koncentrację DAA, gdyż katalizuje przekształcenia form ‘L’ w formy ‘D’ aminokwasów.

Teraz DAA – albo działa samodzielnie w wymienionych tkankach, albo ulega przemianie (przy współudziale metioniny) do jeszcze aktywniejszego, nietypowego aminokwasu – kwasu N-metylo-D-asparaginowego (NMDA). Aminokwasy te pełnią funkcje molekuł sygnałowych – neuroprzekaźników i hormonów, a działają za pośrednictwem specjalnych receptorów i wtórnych przekaźników informacji, takich jak jony wapnia i cykliczne nukleotydy. Ich aktywność reguluje produkcję wielu ważnych hormonów, w tym – hormonów anabolicznych, rozwijających muskulaturę, a w szczególności – produkcję testosteronu. I to właśnie z tego powodu, jak dowodzą badania, podawanie DAA skutkuje wysokim wzrostem poziomu tego hormonu. Zapewne właśnie z uwagi na tę szczególną rolę DAA w regulacji układu hormonalnego, eksperymenty z jego zastosowaniem (w formie molekuły podstawowej lub metylowanej – NMDA) – czy to u zwierząt, czy ludzi – dawały zadziwiająco obiecujące rezultaty, żywo i dobitnie przemawiające do wyobraźni sportowców.

DAA a siła, prolaktyna i testosteron

W kilku badaniach na zwierzętach i izolowanych komórkach jąder dowiedziono ewidentnego, dodatniego wpływu DAA na produkcję testosteronu. Ostatnio prawdę tę potwierdził Santillo, doświadczeniem, którego wyniki opublikowano w 2014 roku. Santillo zaobserwował dodatkowo, że DAA zwiększa liczbę receptorów androgenowych, a obniża estrogenowych, czyli że teoretycznie zwiększa wrażliwość tkanek na androgeny (testosteron i sterydy anaboliczne), a obniża na estrogeny. Nas jednak bardziej zainteresują pewnie badania z udziałem ochotników, a rezultaty takich prac wyglądają, mniej więcej, następująco:

Enza Topo, podając w 2009 r. 3.12 g DAA dziennie zdrowym, młodym (27-37 lat) mężczyznom i kontrolując efekty takiego postępowania placebo, odnotowała 15-procentowy wzrost poziomu testosteronu w szóstym i 42-procentowy w dwunastym dniu suplementacji.

Podobny eksperyment wykonała Gemma D’Aniello w 2012 roku, tyle że tym razem chodziło o bezpłodnych mężczyzn, u których przyjmowanie 2.66 g DAA przez 90 dni doprowadziło do wzrostu poziomu testosteronu w przedziale od 30 do 60 procent.

Willoughby badał zarówno molekułę podstawową, jak też metylowaną DAA, publikując wyniki swoich eksperymentów w 2013 i 2014 roku. W obu przypadkach chodziło o wpływ tych związków na progresję formy trenujących siłowo atletów.
Podawanie 3 g DAA przez 28 dni doprowadziło, w porównaniu z placebo, do 25-procentowego przyrostu siły w wyciskaniu na ławie, 53-procentowego przyrostu siły w wyciskaniu ciężaru nogami, 273-procentowgo wzrostu poziomu całkowitego i 104-procentowego wzrostu poziomu wolnego (najaktywniejszego) testosteronu.
Podawanie 1.78 g NMDA przez 28 dni doprowadziło, w porównaniu z placebo, do 126-procentowgo wzrostu poziomu wolnego testosteronu, 17-procentowego spadku poziomu estradiolu i 177-procentowego spadku poziomu katabolicznego, szkodzącego mięśniom kortyzolu. Nie odnotowano tutaj różnic na korzyć NMDA w oddziaływaniu na całkowity testosteron, natomiast związek ten, faktycznie, w porównaniu z placebo, utrzymywał na nieco wyższym poziomie (8.5%) stężenie prolaktyny.

Widzimy, że ten pobudzający wpływ DAA na wydzielanie prolaktyny jest troszeczkę mitologizowany. Fakt aktywacji przysadki do uwalniania prolaktyny nie przekłada się bowiem dokładnie, jak wynika z omówionego wyżej badania, na znamienny wzrost poziomu tego hormonu we krwi trenujących siłowo atletów.

Be Sociable, Share!
Be Sociable, Share!

Reklama na stronie slawomirambroziak.pl:

biuro@wydawnictwopiktogram.pl
Katarzyna Ambroziak - 601 312 342