Granat – męski owoc (news)

Wydrukuj ten artykuł

Autor: Sławomir Ambroziak

Słowa kluczowe: granat, mięśnie, libido, tlenek azotu, nadtlenoazotyn, testosteron, DHEA, kortyzol, arginina.

Prawie rok temu opublikowałem na stronie „Sylwetka, Uroda, Zdrowie” artykuł o pożytkach z owocu granatu dla zdrowia i tężyzny fizycznej facetów – pod tytułem: „Granat – męski owoc”. Co ciekawe: cieszy się on wysoką poczytnością po dziś dzień. Ponieważ jednak we współczesnej nauce – rok to niemal kosmiczna miara czasu, w sieci pojawiło się niezwykle ciekawe badanie, którego wyniku nie znałem jeszcze, tworząc tamten artykuł, a które warto zasygnalizować, gdyż znakomicie utwierdza nas w myśleniu o granacie – jako idealnym pożywieniu mężczyzny.

Męski owoc

Wszystkich zachęcam oczywiście do ponownej lektury wspomnianego na wstępie artykułu, jeżeli jednak ktoś nie ma na to czasu albo ochoty, przypomnę tutaj główne jego tezy, gdyż te okażą się niezbędne również przy ocenie wagi najnowszego doniesienia…

Dwa, sztandarowe atrybuty prawdziwego mężczyzny – to siła fizyczna i sprawność seksualna. Ten stereotyp wykreowała ewolucja: siła mięśni potrzebna była samcom do polowania i obrony stadła, zaś sprawność seksualna zapewniała przedłużenie gatunku. Gdy z wiekiem słabnie libido i muskulatura, facet przestaje czuć się 100-procentowym mężczyzną. Panowie zawsze starają się odsunąć ten przykry moment w czasie. Młodzi też często pragną być silniejsi i sprawniejsi, by lepiej radzić sobie w środowisku i w sprawach sercowych. Wielu więc z nich – młodszych i starszych – korzysta z siłowni i rozmaitych suplementów diety, a panom po pięćdziesiątce lekarze serwują rozmaite kuracje hormonalne, wzmacniające muskuły i libido. Warto więc wiedzieć, że do arsenału środków wspomagających atrybuty męskości – zgodnie z tradycją medycyny ludowej i osiągnięciami współczesnej nauki – włączono owoce granatu. Już bowiem starożytni przypisywali owocom grantu właściwości afrodyzyjne, odmładzające, przedłużające życie, zwiększające płodność, wzmacniające i regenerujące, a empiryczne doświadczenia starożytnych potwierdzają współczesne badania naukowe – szczególnie, jeżeli chodzi o dodatni wpływ naszego owocu na siłę mięśniową i potencję seksualną…

Forest badał w 2007 roku wpływ konsumpcji soku z granatów na zdolności seksualne mężczyzn z ciężkimi i średnio-ciężkimi zaburzeniami erekcji. Jednym z motorów tej pracy było doświadczenie Azadzoi z 2005 roku, w którym badacz wykazał poprawę parametrów erekcji u królików, między innymi w efekcie pojenia zwierząt sokiem z granatów. Forest podzielił panów na dwie grupy, najpierw podając jednej przez 4 tygodnie 8 uncji (236 ml -1 szklankę) soku z granatów, zaś drugiej – jako placebo – taką samą ilość podobnie smakującego napoju pozbawionego składników aktywnych. Po dwutygodniowej przerwie pomiędzy próbami – na kolejne 4 tygodnie zamieniono grupom oba napoje. Spośród 53 mężczyzn, którzy ostatecznie zakończyli badanie, 25 (47%) zgłosiło w specjalnym kwestionariuszu poprawę parametrów erekcji i jakości życia seksualnego podczas spożywania soku z granatów. Granat pomógł więc prawie połowie badanych mężczyzn i to w kilku przypadkach przy poważnych zaburzeniach erekcji powodowanych ciężkimi perturbacjami zdrowotnymi. Warto podkreślić, że jest to dokładnie taki sam wynik (47%), jaki osiągnął Park w 2005 roku, lecząc zaburzenia erekcji u mężczyzn popularną Viagrą, a jednie niewiele gorszy (vs 50%), jak wykazany w tym samym roku przez Greensteina dla równie popularnego leku wzmagającego potencję – testosteronu (do obu tych leków za chwilę jeszcze powrócę).

Trombold badał z kolei w 2010 roku wpływ granatu na siłę mięśni średnio zaawansowanych, ćwiczących rekreacyjnie sportowców. Szesnastu panów, podzielonych na dwie grupy, spożywało tutaj pół litra soku z granatów lub smakującego podobnie napoju-placebo przez 9 dni trwania testu. W piątym dniu badania sportowcy wykonali maksymalnie ciężki trening oporowy, polegający na uginaniu pod obciążeniem tylko jednego ramienia. W dwie godziny po zakończeniu próby, co normalne, siła napięcia mięśni ramienia w obu grupach uległa drastycznemu obniżeniu. Spadek siły w grupie granatu był jednak średnio o 1,3% większy, niż w grupie placebo, co mogło świadczyć o tym, że sok przyczynił się do cięższego przepracowania testu siłowego. W kolejnych godzinach było już tylko lepiej, co z kolei świadczyło o tym, że granat przyspieszał regenerację powysiłkową i rozwój siły mięśniowej; po 24 godzinach siła napięcia mięśni w grupie granatu była średnio o 1,6% większa, niż w grupie placebo, a po 48 – o ponad 7 procent. Trombold powtórzył podobne badania w 2011 roku, na siedemnastu ćwiczących siłowo ochotnikach, uzyskując podobne rezultaty i potwierdzając ponownie pozytywny wpływ soku z granatu na tempo regeneracji powysiłkowej i rozwój siły mięśniowej.

Współczesne badania nie pozostawiają cienia wątpliwości: granat, co empirycznie ustalili już starożytni, wpływa pozytywnie na oba atrybuty męskości – siłę mięśniową i potencję seksualną. Zobaczmy jednak, czy wyjaśniają nam również – jakie mechanizmy leżą u podstaw tej jego aktywności…?

W jaki sposób to działa…

Jak ustalił Ignarro w 2006 roku, sok z granatów hamuje dezaktywację tlenku azotu (NO) i w ten sposób podnosi poziom, zwiększa aktywność i wydłuża czas działania tego hormonu gazowego. W tym samym roku, Pantuck zaobserwował 23-procentowy wzrost poziomu NO w surowicy krwi mężczyzn spożywających 8 uncji soku granatowego dziennie. Natomiast w 2009 roku, Norman Hord i jego dwaj współpracownicy określali zawartość w pokarmach roślinnych azotanów – związków podobnych do leków stosowanych od dawna w kardiologii, przekształcanych w organizmie do tlenku azotu i odpowiedzialnych w największej mierze, jak się obecnie uważa, za dobroczynny wpływ owoców i warzyw na układ krążenia. (Praca ta umknęła mi przy tworzeniu poprzedniego artykułu, teraz mam więc okazję uzupełnić informacje o granacie, o uzyskane w niej wyniki.) Porównując zawartość azotanów w kilku sokach, autorzy ustalili, że na pierwszym miejscu pod względem zasobności w te związki plasuje się soczek marchewkowy (prawie 28 mg/L), na drugim – sok wielowarzywny (nieco ponad 26 mg/L), zaś na trzecim – właśnie sok z granatu (13 mg/L). Wynik ten może dodatkowo tłumaczyć – skąd brał się tak wysoki wzrost poziomu NO u mężczyzn spożywających 8 uncji soku granatowego dziennie.

Tlenek azotu jest jednym z najważniejszych czynników kontrolujących erekcję… Pobudza produkcję komórkowego przekaźnika informacji – cyklicznego gunaozynomonofosforanu (cGMP), który rozkurcza mięśnie gładkie, a tym samym umożliwia wypełnienie krwią ciał jamistych prącia i uzyskanie wzwodu. Cykliczny GMP stymuluje też w jądrach syntezę testosteronu – hormonu o doniosłym znaczeniu dla stanu umięśnienia, libido i mechanizmów erekcji, o którym więcej napiszę za chwilę. Stosowana przy problemach z erekcją arginina jest np. prekursorem NO, podnoszącym poziom jego produkcji. Wspominana wyżej Viagra (sildenafil) działa natomiast w ten sposób, że blokuje fosfodiesterazę 5 (PDE5) – enzym rozkładający cGMP, przez co wzmacnia i wydłuża aktywność tego przekaźnika.

Tlenek azotu ma też ogromne znaczenie dla naszych mięśni szkieletowych…Bierze udział w samym akcie skurczu mięśnia, jak również rozszerza naczynia krwionośne tkanki mięśniowej, umożliwiając odpowiednie zaopatrzenie komórek mięśniowych w składniki energetyczne i budulcowe. Pobudza wytwarzanie mitochondriów – organelli komórkowych, przekształcających energetyczne składniki pokarmowe na energię użyteczną, napędzającą skurcze włókienek i produkcję białek mięśniowych. Aktywuje kinazy białkowe (specyficzne enzymy regulujące wzrost i metabolizm mięśni) oraz tzw. czynniki transkrypcyjne, pobudzające geny komórek do produkcji białek mięśniowych. Aktywuje komórki satelitarne – młode komórki mięśniowe, regenerujące i odbudowujące tkankę mięśniową. Utrzymuje w komórkach mięśniowych odpowiednią funkcjonalność dystrofiny – białka ochraniającego te komórki przed destrukcjami wynikającymi z naprężeń mechanicznych i odpowiedzialnego za zamianę kinetyki skurczów włókienek na rozwijaną siłę muskułów.

Atessahin badał w 2009 roku potencjalny, ochronny wpływ kwasu elagowego (najważniejszego, bioaktywnego składnika owocu granatu) na destrukcję męskich gruczołów płciowych wywołaną polichlorowanymi bifenylami – syntetycznymi związkami chemicznymi, wykazującymi negatywną aktywność hormonalną, zanieczyszczającymi środowisko, przedostającymi się do naszego organizmu z mięsa i nabiału oraz innych produktów spożywczych, oferowanych w opakowaniach z tworzyw sztucznych. Kiedy podano szczurom najaktywniejszy związek z tej grupy – Aroclor – masa ich jąder obniżyła się średnio o ponad 4%, a poziom testosteronu spadł o blisko 29% w porównaniu z grupą kontrolną, nie eksponowaną na aktywność tej niebezpiecznej toksyny środowiskowej. Jednakże u zwierząt, którym obok Arocloru podawano kwas elagowy, nie dość, że nie zaobserwowano negatywnych zmian, to jeszcze odnotowano 3-procentowy wzrost masy jąder i ponad 7-procentowy wzrost poziomu testosteronu, w porównaniu z grupą kontrolną.

Nieco wcześniej, w 2007 roku, Turk badał u szczurów efekty spożywania soku z granatów na jakość spermy, gęstość produkujących ją komórek i poziom syntezy testosteronu. U zwierząt otrzymujących sok granatowy masa jąder podniosła się średnio o ponad 12%, a poziom testosteronu wzrósł o prawie 28%, w porównaniu ze zwierzętami pojonymi jedynie czystą wodą.

W pierwszych dniach maja 2012 roku, świat obiegła sensacyjna wiadomość – granaty mogą wzmagać potencję równie skutecznie, jak Viagra!!! Szkoccy naukowcy z Uniwersytetu Królowej Małgorzaty w Edynburgu (do badań prowadzonych przez ten zespół za chwilę jeszcze powrócę) podawali przez 2 tygodnie szklankę soku granatowego 58 ochotnikom w wieku od 21 do 64 lat. Kiedy w piętnastym dniu próby zmierzono poziom testosteronu, okazało się, że wzrósł on u wszystkich wolontariuszy, a wzrost ten mieścił się w przedziale pomiędzy 16 a 30 procent…!

Testosteron poznaliśmy przed chwilą jako podstawowy lek, stosowany powszechnie – obok Viagry – w impotencji i zaburzeniach erekcji. Testosteron to najważniejszy męski hormon płciowy (androgen), produkowany głównie przez męskie gruczoły płciowe – jądra. Testosteron zarówno kształtuje libido, poprzez wpływ na ośrodkowy układ nerwowy, jak też oddziałuje bezpośrednio na mechanizmy erekcji: zwiększa liczbę komórek mięśni gładkich prącia, utrzymuje wysokie ciśnienie krwi podczas wzwodu w ciałach jamistych, a do tego pobudza jeszcze produkcję syntazy NO, kaweoliny i transporterów argininy – białek zaangażowanych w syntezę tlenku azotu.

Testosteron to jednocześnie jeden z najważniejszych hormonów anabolicznych – kształtujących masę i siłę muskułów. Pobudza rozmnażanie komórek satelitarnych oraz ich dojrzewanie do dorosłych komórek mięśniowych. Aktywuje wspominane wyżej kinazy i czynniki transkrypcyjne, które z kolei pobudzają geny komórek mięśniowych do produkcji rozmaitych białek – strukturalnych, enzymatycznych i hormonalnych. Niektóre z tych białek bezpośrednio kształtują siłę i masę muskułów, podczas gdy inne, jak np. insulinopodobny czynnik wzrostu typu 1 (IGF-1), pośrednio – poprzez uruchomienie kolejnych, anabolicznych szlaków sygnałowych.

Kiedy światowej sławy endokrynolog, Jan-Ake Gustaffson, zaobserwował, że sok granatowy wykazuje zdolność inhibicji pewnych enzymów, zlecił Marii Norlin z Wydziału Nauk Biofarmaceutycznych Uniwersytetu w Uppsali przebadanie wpływu tego napoju na aktywność CYP7B1 – enzymu znoszącego aktywność niektórych hormonów płciowych. Ponieważ CYP7B1 dezaktywuje przede wszystkim dehydroepiandrosteron (DHEA), badaczka albo inkubowała ten hormon z samym enzymem, albo z enzymem i sproszkowanym sokiem z granatów. Jak się okazało – przemiana DHEA w nieaktywny metabolit była ponad 13-krotnie niższa w obecności sproszkowanego soku granatowego. Naukowcy doszli więc do przekonania, że regularne spożywanie granatów może przyczyniać się do utrzymania wyższego poziomu DHEA w organizmie i/lub wyższej jego aktywności w tkankach docelowych.

DHEA również zaliczmy do grupy androgenów – męskich hormonów płciowych, podobnych do testosteronu. Głównym miejscem jego produkcji nie są jednak jądra, tylko kora nadnerczy. Częściowo przemienia się on w testosteron, a częściowo działa samodzielnie na libido, erekcję i muskuły, podobnie do tego drugiego. Wprawdzie, jak się szacuje, DHEA wykazuje tutaj jedynie 10% aktywności testosteronu, to jednak – ponieważ męski organizm produkuje go kilkaset razy więcej – hormon ten może mieć niebagatelne znaczenie dla utrzymania siły mięśni i sprawności seksualnej. Generalnie DHEA (obok słynnej melatoniny) zaliczają niektórzy naukowcy do hormonów młodości – molekuł spowalniających procesy starzenia się organizmu.

Omówiony wyżej tlenek azotu bierze również udział w regulacji ciśnienia tętniczego – obniża jego wartość, rozkurczając naczynia krwionośne. Biorąc pod uwagę wyniki badań wskazujących na wysoki wzrost poziomu NO po spożyciu soku z granatu, Catherine Tsang, Gillian Wood i Emad Al.-Dujaili – wspominani wyżej naukowcy ze szkockiego Uniwersytetu Królowej Małgorzaty w Edynburgu – wykonali dwa badania, których wyniki zaprezentowali w 2011 roku, sprawdzające – czy picie tego napoju przyczyni się do obniżenia ciśnienia krwi. Dodatkowo, autorzy obserwowali – jak zachowa się tutaj kortyzol – hormon sprzyjający rozwojowi nadciśnienia.

W pierwszym badaniu, w którym brało udział łącznie 60 osób (22 mężczyzn i 38 kobiet), po 2 tygodniach spożywania pół litra soku granatowego dziennie, ciśnienie tętnicze wolontariuszy obniżyło się znamiennie, w stosunku do jego wartości z okresu przed rozpoczęciem badania. Znamiennie spadł też poziom kortyzolu w ślinie badanych osób.

W drugim doświadczeniu, 20 wolontariuszy podzielono na dwie, 10-osobowe grupy. Obie grupy poddano 30-minutowym ćwiczeniom o umiarkowanej intensywności, z tym że jednej podawano do picia po treningu pół litra soku granatowego, drugiej zaś – taką sama ilość płynu w postaci czystej wody. Po tygodniu takiego postępowania, w grupie granatu ciśnienie krwi – zarówno spoczynkowe, jak też powysiłkowe – było wyraźnie niższe. Niezwykle ciekawie zachowywał się również kortyzol: jego poziom w moczu osób pijących sok granatowy spadł średnio o ponad 32 procent. Jednocześnie wzrósł tutaj znacząco poziom kortyzonu – średnio o prawie 85 procent.

Kortyzon jest nieaktywnym prekursorem, przetwarzanym przez enzym 11 beta HSD1 w superaktywny biologicznie kortyzol. Tak dramatyczna zmiana stosunku kortyzolu do kortyzonu u osób pijących sok granatowy świadczy o tym, że składniki aktywne tego owocu są niezwykle silnymi inhibitorami 11 beta HSD1. Blokery 11 beta HSD1 to grupa pilnie poszukiwanych środków, służących leczeniu tzw. zespołu metabolicznego – coraz częściej odnotowywanej plagi cywilizacyjnej – perturbacji zdrowotnej, w której obserwujemy równoległe występowanie otyłości, cukrzycy i nadciśnienia. Hamowanie enzymu miałoby tutaj za zadanie obniżyć poziom kortyzolu – hormonu przyczyniającego się w największej mierze do rozwoju zespołu metabolicznego.

Jednak w kontekście dzisiejszych rozważań – podstawowe znaczenie będzie miał inny, niekorzystny efekt aktywności kortyzolu: związek ten jest najsilniejszym hormonem katabolicznym, pogarszającym konstytucję naszej muskulatury. Kortyzol jest zdeklarowanym przeciwnikiem testosteronu, hamującym zarówno produkcję tego hormonu w jądrach, jak też jego aktywność anaboliczną w komórkach mięśniowych. Kortyzol wpływa również negatywnie na funkcje rozrodcze i płciowe. Mówiąc krótko: mniej kortyzolu – to lepsza sprawność seksualna oraz większa masa i siła mięśniowa.

W poprzednim artykule informowałem jeszcze o odkryciach dotyczących wpływu kwasu elagowego na kinazy (szczególnie kinazę ERK 1/2 i AMPK – enzymy silnie zaangażowane w regenerację i rozwój tkanki mięśniowej), jak również dotyczących leczniczych właściwości granatu względem schorzeń prostaty (szczególnie raka stercza), które to przypadłości dramatycznie pogarszają komfort życia płciowego mężczyzn. Jeżeli chodzi o konstytucję, sprawność i siłę męskich mięśni, to – jak widzieliśmy – największe znacznie może mieć wpływ spożywania granatów na wzrost poziomu tlenku azotu, testosteronu i DHEA, przy jednoczesnym obniżeniu poziomu kortyzolu. Cóż więc przełomowego wnosi tutaj najnowsze badanie, które zainspirowało mnie do napisania kolejnego artykułu…?

Tajemnica mięśni

Wprawdzie mięśnie wydają się z pozoru dobrze poznaną i gruntownie przebadaną tkanką, w rzeczywistości skrywają jeszcze całą masę tajemnic. Nadal nie wiemy na przykład – jak leczyć większość chorób mięśniowych i jak zapobiegać zanikom mięśni, związanym z unieruchomieniem lub odnerwieniem. Znajdujące się w obrocie farmaceutycznym leki anaboliczne, regenerujące mięśnie, też nie do końca spełniają pokładane w nich nadzieje, w leczeniu sarkopenii i kacheksji – postępującej z wiekiem utraty masy tkanki mięśniowej oraz jej wyniszczenia związanego z przebiegiem jakiejś przewlekłej choroby – np. nowotworu, cukrzycy czy AIDS. Nie mogą legalnie korzystać z nich również sportowcy, gdyż zabraniają im tego przepisy antydopingowe. A ponieważ dzisiaj już wiemy, że właściwa kondycja tkanki mięśniowej ma nie tylko fundamentalne znaczenie dla tężyzny fizycznej atletów, ale jednocześnie dla spowolnienia przebiegu procesów starzenia się organizmu oraz pomyślnych rokowań w rozmaitych ciężkich schorzeniach, dlatego wciąż trwają usilne starania naukowców o wyjaśnienie nadal jeszcze słabo poznanych mechanizmów leżących u podstaw rozwoju i regeneracji muskulatury.

Chociaż zjawisko przerostu mięśni indukowanego przeciążeniem znamy empirycznie od tysiącleci, gdyż na nim opierali starożytni i opierają współcześni sportowcy metodykę treningową, prowadzącą do rozwoju muskulatury, to jednak mechanizmy metaboliczne, leżące u jego podstaw, wciąż pozostają niedostatecznie wyjaśnione. Z kilku prac pierwszej dekady naszego wieku wyłaniał się wniosek, że ważną rolę w przebiegu tego zjawiska odgrywa właśnie omówiony wyżej tlenek azotu, jak również produkt jego utleniania – nadtlenoazotyn (ONOO), co zresztą opisuję szeroko na kartach mojej książki: „Legalne Anaboliki”. Wiemy na przykład (przypomnę!), że NO bierze udział w akcie skurczu włókienek mięśniowych oraz mechanizmach prawidłowej lokacji ważnych białek mięśniowych, a szczególnie dystrofiny – przenoszącej siłę skurczu na aparat ścięgnisty mięśnia oraz chroniącej włókna mięśniowe przed uszkodzeniem na skutek generowanej przez nie siły. Tlenek azotu aktywuje jednocześnie komórki satelitarne (niedojrzałe, macierzyste komórki mięśniowe), które mnożą się w odpowiedzi na przeciążenie i – albo przekazują włóknom mięśniowym swoje jądra komórkowe, prowadzące regenerujący proces syntezy białek, albo zlewają się i dojrzewają, odtwarzając nowe włókna mięśniowe. Pobudza w jądrach produkcję testosteronu, zaś w mięśniach – IGF-1 i folistatyny, blokującej z kolei miostatynę – hormon stopujący, jak sama nazwa wskazuje, rozwój umięśnienia. W niewielkim stopniu NO ogranicza również produkcję samej miostatyny. Wiemy również, że nadlenoazotyn pośredniczy w przekazywaniu sygnału od tak ważnych hormonów anabolicznych, regenerujących i pobudzających do wzrostu tkankę mięśniową, jak insulina i insulinopodobny czynnik wzrostu typu 1 (IGF-1). Ponieważ jednak kluczowy mechanizm udziału NO i ONOO w zjawisku przerostu mięśni indukowanego przeciążeniem wciąż pozostawał niewyjaśniony, dlatego zespół japońskich naukowców z Narodowego Centrum Neurologii i Psychiatrii w Kodairze, kierowany przez Ruegga i Ito, postawił sobie za cel rozwiązanie tego problemu, w pracy opublikowanej w styczniu bieżącego – 2013 roku, w Nature Medicine.

Badacze ustalili, że powstający w efekcie przeciążenia mechanicznego sarkolemy (błony komórkowej włókien mięśniowych) tlenek azotu przekształca się błyskawicznie w nadtlenoazotyn, pobudzający retikulum sarkoplazmatyczne – siateczkę śródplazmatyczną (element komórkowy, magazynujący przede wszystkim wapń) komórek mięśniowych do pompowania jonów wapniowych w kierunku sarkoplazmy – cytoplazmy włókien mięśniowych. Jony wapniowe aktywują tu teraz kinazę mTOR – enzym o kluczowym znaczeniu dla przerostu muskułów, stymulujący proces produkcji białek mięśniowych (anabolizmu) na strategicznym etapie tego procesu, nazywanym translacją. Tlenek azotu i nadlenoazotyn okazały się tutaj podstawą całego procesu, gdyż mięśnie myszy, pozbawionych poprzez manipulacje genetyczną syntazy tlenku azotu produkującej NO z argininy, nie odpowiadały przerostem na bodźce przeciążeniowe.

Wielkim novum, wyłaniającym się z pracy japońskich naukowców, było ustalenie, że nadtlenoazotyn aktywuje w swojej akcji metabolicznej kanał kationowy, zlokalizowany w błonie siateczki śródplazmatycznej, będący dobrze poznanym już w latach 90. ubiegłego wieku, tzw. receptorem waniloidowym – TRPV1. Receptor ten generuje przede wszystkim bodźce bólowe, a spośród wewnętrznych (endogennych) czynników promujących jego aktywację najlepiej znaliśmy do tej pory – endokannabinoidy, prostanoidy, poliamidy, protony powstające w efekcie wysokiego zakwaszenia organizmu oraz promieniowane termiczne; nadtlenoazotyn jest kolejnym… Ponieważ ćwiczenia oporowe z ciężarami prowadzą do zakwaszenia i przegrzania środowiska komórek mięśniowych, dlatego czynniki te też mogą mieć udział w mechanizmach leżących u podstaw zjawiska przerostu mięśni indukowanego przeciążeniem, chociaż – jak dowodzą autorzy badania – nadtlenoazotyn jest tutaj najważniejszy. Do tej pory poznaliśmy również wiele związków zewnętrznych, aktywujących receptor waniloidowy – egzogennych agonistów TRPV1, których sztandarowym przedstawicielem pozostaje substancja nadająca ostry smak rozmaitym odmianom papryki – kapsaicyna. Kapsaicyna należy do grupy związków chemicznych, nazywanych waniloidami, z uwagi na podobieństwo struktury do substancji nadającej przyjemny zapach laskom wanilii – waniliny. Stąd też wzięła się nazwa receptorów waniloidowych, jako białek wiążących związki przypominając budową wanilinę. Kapsaicyna obniża próg wrażliwości TRPV1 na bodźce termiczne: normalnie kanał ten zaczyna pompować jony wapniowe przy temperaturze przekraczającej 40 stopni, natomiast po przyłączeniu kapsaicyny – już przy 25 stopniach; otwiera się więc w normalnych warunkach termicznych środowiska organizmu, wynoszących – wiadomo – ok. 37 stopni. Skoro więc kapsaicyna aktywuje receptor TRPV1, podobnie jak nadtlenoazotyn, powinna pobudzać też wzrastanie muskulatury…! Tę hipotezę również przetestowali japońscy badacze… Jak się okazało: podawana myszom kapsaicyna wyraźnie indukowała przerost mięśni – i to nawet nie poddawanych przeciążeniu, jak również łagodziła stopień ich zaniku, wywołanego unieruchomieniem lub odnerwieniem. W ostatecznej konkluzji autorzy wyrazili przekonanie, że receptor TRPV1 może być nowym celem terapeutycznym w leczeniu atrofii (zaniku) tkanki mięśniowej.

Warto również przypomnieć (o czym wyżej już było), że wyżej wspomniana syntaza tlenku azotu wytwarza NO z pobieranego przez organizm, z pokarmów białkowych, aminokwasu – argininy. Ponieważ tlenek azotu rozszerza naczynia krwionośne, dlatego suplementy argininy upodobali sobie sportowcy i przyjmują je zazwyczaj przed treningiem, w celu zwiększenia dokrwienia pracującej muskulatury. Omawiane dzisiaj badanie daje więc kolejny argument, podpierający zasadność podobnego postępowania.

Suplementy argininy zyskują również popularność pośród osób starszych, gdyż działają podobnie do stosowanych od dawna w kardiologii i znajdowanych w pokarmach roślinnych azotanów nasercowych, uwalniających tlenek azotu poprawiający dokrwienie mięśnia sercowego, jak również sprzyjają utrzymaniu wysokiej sprawności seksualnej, podobnie do Viagry, jako że NO (o czym już wiemy) zaangażowany jest w mechanizm erekcji i ułatwia osiągnięcie wzwodu. I znowu mamy kolejny argument uzasadniający podobne postępowanie – suplementy argininy wpływają bowiem nie tylko pozytywnie na wydolność serca i sprawność seksualną, ale jednocześnie na kondycję tkanki mięśniowej seniorów.

Nowy wymiar granatu

Widać wyraźnie, że kapsaicyna będzie znakomitym dodatkiem do tzw. ‘przedtreningówek’ – suplementów opartych głównie na argininie, stosowanych przez sportowców, pobudzających produkcję tlenku azotu podczas ćwiczeń siłowych. Powstający z argininy ONOO (via NO) uaktywni w przeciążonych mięśniach receptory TRPV1 (którą to aktywację spotęguje kapsaicyna), a za ich pośrednictwem kinazę mTOR i proces produkcji dodatkowych białek, regenerujących mięśnie i budujących ich masę. Co ciekawe – arginina nie tylko przekształca się w tlenek azotu, ale również we wspominane wyżej poliamidy, które – jak widzieliśmy – okazują się kolejnymi aktywatorami receptorów TRPV1. (Arginina przekształca się również w inny czynnik o wysokiej aktywności anabolicznej – kreatynę, ale że ta jest powszechnie oferowana jako oddzielny suplement, dlatego pomijam tę kwestię w aktualnych rozważaniach.) Ostatecznie, arginina dostarcza przynajmniej dwóch grup aktywatorów TRPV1 – tlenopochodnych azotu i poliamin – stymulujących przerost mięśni indukowany przeciążeniem, przez co przyczynia się do wzrostu masy i siły mięśniowej sportowców i starszych panów, czego na przestrzeni lat dowodziło wielu naukowców (Leglise – 1970, Boudjemaa – 1989, Stevens – 2000, Campbell – 2006, Angeli – 2007, Borsheim – 2008).

Równie wyraźnie widzimy, że do miana takiego idealnego suplementu przedtreningowego śmiało kandydować mogą wyroby z granatu, wzmagające – jak pamiętamy – produkcję i podnoszące o 23% poziom oraz zwiększające i przedłużające aktywność tlenku azotu w naszym organizmie. Tak więc sok lub sproszkowany czy kapsułkowany ekstrakt z granatu nie tylko mogą stosować codziennie i rutynowo seniorzy, w celu ochrony układu krążenia i prostaty oraz utrzymania konstytucji umięśnienia, siły mięśni i wysokiej sprawności seksualnej, ale również doraźnie – przed zaplanowaną sesją ćwiczeń – sportowcy i panowie rekreacyjnie korzystający z zajęć na siłowni, w celu uzyskania wyższego poziomu NO podczas treningów i polepszenia tym sposobem ich efektów, w postaci większego przerostu tkanki mięśniowej w odpowiedzi na przeciążenie. Amatorzy, odwiedzający kluby fitness rekreacyjnie, powinni pamiętać, aby ostatni posiłek przedtreningowy zawierał dużo białka (źródło argininy), został przyprawiony sporą porcją papryki (źródło kapsaicyny) i popity przynajmniej jedną szklanką soku z granatu. Natomiast wyczynowcy lub panowie podchodzący bardziej ambitnie do problematyki kształtowania sylwetki i korzystający z suplementów przedtreningowych, które nieraz – obok argininy – zawierają jednocześnie kapsaicynę, mogą mieszać roztwór ‘przedtreningówki’ z sokiem granatowym, dodawać do niego sproszkowany ekstrakt granatu lub popijać nim kapsułki z takim ekstraktem. Pozostałych zachęcam przede wszystkim do podjęcia aktywności ruchowej, gdyż – jak dowodzą aktualne badania – ta jest najprostszym środkiem utrzymującym naszą sprawność i przedłużającym nam młodość. Jeżeli jednak komuś brakuje czasu lub chęci, już samo włączenie do diety przetworów czy suplementów granatu może pomóc w powstrzymaniu utraty libido oraz masy i siły mięśni, szczególnie w połączeniu z wysokobiałkową dietą lub suplementami argininy dla seniorów, które pojawiły się ostatnio również na naszym rynku.

Be Sociable, Share!
Be Sociable, Share!

Reklama na stronie slawomirambroziak.pl:

biuro@wydawnictwopiktogram.pl
Katarzyna Ambroziak - 601 312 342