Oligomeryczne proantocyjanidyny – sposób na plażową sylwetkę

Wydrukuj ten artykuł

Autor: Sławomir Ambroziak

Słowa kluczowe: oligomeryczne proantocyjanidyny, katechiny, insulina, testosteron, receptory androgenowe, IGF-1, GH, NO, kortyzol, tkanka tłuszczowa, tkanka mięśniowa..

Niedawno ukazał się na stronie „Sylwetka, Uroda, Zdrowie” artykuł mojego pióra o herbacie. Przybliżyłem w nim czytelnikom znaczną liczbę badań dowodzących, że herbata nie tylko wpływa pozytywnie na stan naszego zdrowia, ale jednocześnie – wybitnie na kształtowanie sylwetki: wyraźnie ułatwia redukcję tłuszczu, skutecznie wspomagając przy tym tkankę mięśniową. Odchudzając się, często popełniamy bowiem poważny błąd – nie ochraniamy mięśni. Wprawdzie waga spada, nie poprawia się jednak estetyka naszej fizjonomii, gdyż tracimy mało tłuszczu, a dużo tkanki mięśniowej, odpowiedzialnej za jędrność ciała oraz kształtującej generalnie męską i damską figurę.
Najaktywniejszymi składnikami herbaty są związki z grupy flawonoidów, nazywane ogólnie katechinami. W nie fermentowanej i krótko fermentowanej herbacie (zielonej i ulung) występuje katechina, znana jako galusanian epigalokatechiny (EGCG), natomiast w fermentowanej (czarnej) – głównie katechiny zwane teaflawinami. Niemal w każdej herbacie znajdziemy też charakterystyczne pochodne katechin – oligomeryczne proantocyjanidyny (OPC), tyle że w proporcjonalnie niewielkich ilościach. Ponieważ związki te występują również w innych roślinach, np. owocach liczi, winogronach (szczególnie w pestkach), żurawinie, jabłkach, kakao, chmielu i korze sosny, dlatego naukowców interesowało – czy i one przyczyniają się do prozdrowotnych właściwości herbaty i czy same wykazują właściwości zdrowotne. Okazało się, że wybitnie sprzyjają naszemu zdrowiu, tak samo jak inne katechiny, a do tego – tak samo jak one – wpływają niezwykle pozytywnie na naszą sylwetkę. I wprawdzie nie wykonano z ich użyciem tak dużej liczby badań, jak z użyciem katechin herbacianych, to jednak wyniki tych prac, którymi dysponujemy, są niezwykle obiecujące i wielce inspirujące…

Tłuszcz

Hasegawa badał dwukrotnie – w 1999 i 2000 roku – w jaki sposób wpłyną na izolowane komórki tłuszczowe (adipocyty) oligomeryczne proantocyjanidyny ekstrahowane z kory sosny nadmorskiej, znane lepiej pod ich rynkową nazwą – Pycnogenol.
W pierwszym badaniu autor porównywał aktywność względem adipocytów Pycnogenolu i adrenaliny – podstawowego hormonu, obok noradrenaliny, stymulującego lipolizę – rozpad cząsteczek tłuszczu zapasowego. Jak się okazało: OPC stymulowały lipolizę i powodowały zanikanie kropli tłuszczowych, podobnie do adrenaliny.
W drugim doświadczeniu autor obserwował reakcję adipocytów na Pycnogenol w obecności insuliny. Przypomnijmy, że insulina to podstawowy hormon tuczący, pobudzający rozwój tkanki tłuszczowej i gromadzenie tłuszczu zapasowego. Jak się okazało: OPC hamowały aktywność enzymów kontrolujących lipogenezę (syntezę cząsteczek tłuszczu) i ograniczały gromadzenie kropli tłuszczowych w adipocytach, w obecności insuliny.

Pierwsze ze zjawisk, opisanych przez Hasegawę, lepiej wyjaśnił dopiero Mochizuki w 2004 roku. Tutaj autor zaobserwował, że Pycnogenol zwiększa w izolowanych adipocytach poziom cyklicznego adenozynomonofosforanu (cAMP) – wtórnego przekaźnika sygnału, którym posługują się adrenalina i noradrenalina, aby pobudzić lipolizę. Mochizuki dodał więc do hodowli komórkowej propranolol – lek blokujący receptory adrenergiczne (adrenaliny i noradrenaliny) typu beta, co zniosło lipolityczną aktywność Pycnogenolu. W ten sposób wywnioskował, że OPC aktywują w komórkach tłuszczowych receptory adrenergiczne beta, tak samo jak adrenalina czy noradrenalina.

Pinent opublikował natomiast w 2005 roku wyniki dwóch prac, badających wpływ OPC ekstrahowanych z pestek winogron na izolowane komórki tłuszczowe. Z jednego wynika, że OPC hamują formowanie adipocytów, wpływając na geny zawiadujące ich dojrzewaniem. Z drugiego natomiast – że indukują lipolizę oraz obniżają poziom receptorów PPAR gamma, pobudzających gromadzenie tłuszczu i rozwój adipocytów. Ten ostatni efekt potwierdziła później Gemma Montagut – wynikami uzyskanymi w badaniu opublikowanym w 2007 roku.

Ciekawe właściwości Pycnogeneolu obserwowało potem jeszcze dwóch autorów – Gu w 2008 i Fan w 2009 roku. Okazuje się, że OPC posiadają zdolność hamowania produkcji adipofiliny, nazywanej też białkiem związanym z różnicowaniem adipocytów (ADRP), która pobudza gromadzenie tłuszczu i formowanie kropelek lipidowych w komórkach tłuszczowych.

Powróćmy jednak jeszcze na chwilę do 2005 roku, kiedy to Osada badał wpływ OPC na rozwój otyłości u szczurów. Autor porównywał tutaj aktywność dwóch ekstraktów oligomerycznych proantocyjanidyn: jeden – uzyskany z jabłek, drugi – z chmielu, z aktywnością ekstraktu katechin herbaty. Podzielił w tym celu szczury na 5 grup, gdzie pierwszą żywił niskotłuszczową dietą, drugą – dietą wysokotłuszczową, trzecią – wysokotłuszczową z dodatkiem ekstraktu herbacianego, czwartą – z dodatkiem jabłkowego i piątą – chmielowego. Po 9 tygodniach trwania eksperymentu zbadał procentową zawartość białej (magazynowej) tkanki tłuszczowej w organizmach zwierząt. Wyniki wypadły następująco: grupa diety niskotłuszczowej – 4.94%, grupa diety wysokotłuszczowej – 7.36%, grupa katechin herbacianych – 6.21%, grupa proantocyjanidyn jabłowych – 5.99%, grupa proantocyjanidyn chmielowych – 6.34%. Widzimy więc, że najlepiej rozwojowi otyłości indukowanej wysokokaloryczną dietą zapobiegały w tym modelu badawczym OPC jabłek, chociaż dwa pozostałe ekstrakty wykazywały tu również wysoką aktywność.

OPC jabłek obrał również za cel badawczy Nakazato. I wprawdzie autor testował tutaj – w jaki sposób wpływają one na sprawność mięśni, to jednak niejako przy okazji zaobserwował, że szczury otrzymujące przez 3 tygodnie proantocyjanidyny jabłkowe obniżyły o 27% wagę swojej tkanki tłuszczowej, w porównaniu z gryzoniami z grupy kontrolnej.

O tym, że OPC hamują częściowo u gryzoni rozwój otyłości indukowanej wysokotłuszczową dietą przekonuje nas również Sakurai, w swoim badaniu z 2008 roku. Tutaj – po pięciu tygodniach kontynuowania próby – autor odnotował, że myszy karmione normatywną dietą dysponowały 1.57-procentowym zasobem białej tkanki tłuszczowej, karmione wysokotłuszczową dietą – 5.81-procentowym, zaś karmione wysokotłuszczową dietą wzbogaconą proantocyjanidynami owoców liczi – 4.37-procentowym.

Natomiast w 2010 roku ukazała się praca Ogasawary, przeprowadzona na izolowanych komórkach tłuszczowych, która udowodniła, że OPC owoców liczi silniej stymulują lipolizę, aniżeli katechina EGCG zielonej herbaty.

Wartość rozstrzygającego dowodu mają jednak zawsze ostatecznie doświadczenia z udziałem ludzi… Nishihira badał w 2009 roku wpływ OPC na ochotników obojga płci z otyłością brzuszną, w wieku od 24 do 59 lat, w doświadczeniu przeprowadzonym zgodnie z procedurą randomizowanego badania klinicznego – z podwójnie ślepą próbą, kontrolowanego placebo. Autor użył w tej pracy Oligonolu – patentowego ekstraktu z owoców liczi, szczególnie bogatego w oligomeryczne proantocyjanidyny. Po 10 tygodniach trwania próby, w grupie Oligonolu, w porównaniu z grupą placebo, odnotowano następujące rezultaty: korzystniejszy o prawie 2% indeks masy ciała, niższą o 1.5% wagę ciała, mniejszy o 3% obwód talii, mniejszy o blisko 5% rozmiar podskórnej i mniejszy o ponad 15% rozmiar trzewnej tkanki tłuszczowej.

Mięśnie

Testosteron to męski hormon płciowy, produkowany głównie przez jądra. Testosteron kształtuje przed wszystkim atrybuty męskości – tężyznę fizyczną i sprawność seksualną. Wychwytujące go i aktywujące białka – receptory androgenowe (AR) – występują zarówno w dojrzałych komórkach (włóknach) mięśniowych, jak również w macierzystych komórkach satelitarnych, regenerujących włókna mięśniowe, i to zarówno w cytoplazmie, jak też i w błonach wszystkich komórek tkanki mięśniowej. Testosteron należy go grona hormonów anabolicznych – zatrzymujących białko w tkance mięśniowej, ochraniających mięśnie, regenerujących je i budujących odpowiednią ich masę. Kiedy więc z wiekiem spada poziom testosteronu – mężczyźni tracą znaczną cześć masy mięśniowej, co nazywamy sarkopenią. Znacznemu pogorszeniu ulega również ich sprawność seksualna i pojawiają się m.in. zaburzenia erekcji. W leczeniu problemów związanych z procesami starzenia się organizmu – z reguły dąży się do podniesienia poziomu testosteronu. O wysoki poziom tego hormonu zabiegają również sportowcy, gdyż dzięki niemu uzyskują progresję sportowej formy. Testosteron ma generalnie ogromne znacznie dla męskiej sylwetki, gdyż z jednej strony kształtuje muskulaturę, z drugiej zaś sprzyja redukcji tłuszczu. W związku z tym, w różnych programach kształtowania sylwetki, panowie wykorzystują tzw. testo-boostery – naturalne suplementy podnoszące poziom testosteronu, chociaż niektórzy sięgają również po testosteron apteczny lub jego syntetyczne pochodne – tzw. steroidy anaboliczno-androgenne. I tutaj – zajmujące doniesienia o OPC w kontekście testosteronu…

Niezwykle ciekawe doświadczenie przeprowadził Stanislavov w 2008 roku… Autor wykonał tutaj badanie kliniczne, kontrolowane placebo, z podwójnie ślepą próbą i wykorzystaniem próby krzyżowej, mające na celu ustalić – w jaki sposób wpłynie na mężczyzn z zaburzeniami erekcji podawanie kombinacji argininy z Pycnogenolem, pod handlową nazwą Prelox. Mężczyźni zostali przydzieleni losowo do dwóch grup, gdzie jedna przyjmowała Prelox, zaś druga – identycznie wyglądający, nieaktywny środek – placebo. Przy czym – ani autorzy badania, ani badani ochotnicy nie wiedzieli – kto co otrzymuje. Mało tego – po miesiącu zamieniono ochotnikom preparaty, które przyjmowali jeszcze przez miesiąc po tej zamianie. Pominiemy w tym miejscu wpływ takiego postępowania na jakość życia seksualnego badanych, bo to nas teraz mniej interesuje, a przejdziemy do razu do sprawy testosteronu… Po zakończeniu pierwszej sesji doświadczenia, w grupie Preloxu odnotowano wyższy o 20% poziom testosteronu, w porównaniu z grupą placebo. Kiedy jednak ochotnikom zamieniono preparaty, w dawnej grupie placebo poziom testosteronu wzrósł o ponad 21, zaś w dawnej grupie Preloxu spadł o 12 procent. Wszystko to ewidentnie zaświadczało o tym, że arginina w połączeniu z OPC silnie podnosi poziom testosteronu u mężczyzn.

Podobne badanie, tyle że bez użycia próby krzyżowej, przeprowadził w 2010 roku Ledda… Tutaj, po 6 miesiącach trwania próby, poziom testosteronu w grupie mężczyzn otrzymujących Prelox wzrósł o 19, podczas gdy w grupie placebo – jedynie o niespełna 2.5 procent. Tu znowu znajdujemy ewidentny dowód na to, że arginina w połączeniu z OPC wpływa dodatnio u mężczyzn na poziom testosteronu. Obecnie możemy nabywać argininę bez najmniejszego problemu w każdej aptece i każdym sklepie z odżywkami dla sportowców, a łącząc ją z Pycnogenolem lub inną formą OPC, sami zestawimy silnego boostera testosteronu.

Jednak aktywność OPC względem testosteronu nie ogranicza się li tylko do podwyższania jego poziomu w organizmie. Artemissia-Phoebe Nifli ustaliła bowiem w 2005, a potwierdziła to samo Marilena Kampa w 2011 roku, że OPC pestek winogron wiążą błonowe receptory androgenowe (mAR) w zastępstwie testosteronu i wywołują podobny do niego efekt metaboliczny w komórkach docelowych. Ponieważ pierwsza autorka przebadała ten efekt na komórkach rakowych sutka, zaś druga – na komórkach rakowych prostaty, gdzie OPC hamowały rozwój nowotworów, dlatego możemy zapytać: co nas to wszystko obchodzi…? Jak pamiętamy: testosteron działa poprzez dwa typy receptorów – jądrowe (AR) i błonowe (mAR), gdzie jedne egzystują w cytoplazmie, zaś drugie – w błonie komórkowej. W pewnym okresie badań tego zagadnienia, receptory błonowe odkryto w różnych tkankach i narządach (np. w prostacie), wątpiono jednak – czy występują również w tkance mięśniowej i czy biorą tutaj udział w anabolicznej aktywności testosteronu. Przez długi czas uważano więc, że dla rozwoju mięśni znaczenie mają jedynie receptory jądrowe. Bodaj jako pierwszy nowe światło na to zagadnienie rzucił Estrada w 2003, a Fu w 2012 roku bezspornie udowodnił, że testosteron działa poprzez błonowe receptory androgenowe w tkance mięśniowej i że działanie to polega głównie na stymulacji enzymów (kinaz) związanych z procesem syntezy białek oraz aktywacji podziału i dojrzewania komórek satelitarnych. Widzimy więc, że teoretycznie OPC mogą ochraniać mięśnie i pobudzać ich wzrost, podobnie jak testosteron.

W badaniu Stanislavova niezmiernie obiecująco wygląda jeszcze jeden parametr… Zawsze, kiedy ochotnicy z jednej lub drugiej grupy przyjmowali aktualnie OPC z argininą, wzrastała u nich, w porównaniu z aktualną grupą placebo, średnio o ok. 100% aktywność pewnego enzymu – syntazy tlenku azotu (NOS). O tym, że NOS aktywuje również sam Pycnogenol, nawet bez dodatku argininy, informował już Fitzparick w 1998 roku. Jest to o tyle istotne, że NO katalizuje produkcję tlenku azotu (NO) – hormonu gazowego – małej molekuły o wielkim znaczeniu dla stanu naszego umięśnienia.

NO bierze udział w samym akcie skurczu mięśnia, jak również rozszerza naczynia krwionośne tkanki mięśniowej, umożliwiając odpowiednie zaopatrzenie komórek mięśniowych w składniki energetyczne i budulcowe. Pobudza wytwarzanie mitochondriów – organelli komórkowych, przekształcających energetyczne składniki pokarmowe na energię użyteczną, napędzającą skurcze włókienek i produkcję białek mięśniowych. Aktywuje kinazy białkowe (specyficzne enzymy regulujące wzrost i metabolizm mięśni) oraz tzw. czynniki transkrypcyjne, pobudzające geny komórek do produkcji białek mięśniowych. Chodzi tutaj między innymi o bardzo ważną kinazę mTOR, zawiadującą procesem translacji – wiązania pojedynczych aminokwasów w złożone molekuły białkowe, budujące włókna mięśniowe. Aktywuje komórki satelitarne – młode komórki mięśniowe, regenerujące i odbudowujące tkankę mięśniową. Utrzymuje w komórkach mięśniowych odpowiednią funkcjonalność dystrofiny – białka ochraniającego te komórki przed destrukcjami wynikającymi z naprężeń mechanicznych i odpowiedzialnego za zamianę kinetyki skurczów włókienek na rozwijaną siłę muskułów. Pośredniczy w przekazywaniu sygnału od tak ważnych hormonów anabolicznych, regenerujących i pobudzających do wzrostu tkankę mięśniową, jak insulina i insulinopodobny czynnik wzrostu typu 1 (IGF-1), o którym napiszę jeszcze więcej za chwilę. Pobudza w jądrach produkcję testosteronu, zaś w mięśniach – IGF-1 i folistatyny, blokującej z kolei miostatynę – hormon stopujący, jak sama nazwa wskazuje, rozwój umięśnienia. W niewielkim stopniu NO ogranicza również produkcję samej miostatyny. Przy czym – wspomniana wyżej NOS jest kluczowym enzymem na szlaku produkcji tlenku azotu i budowania tkanki mięśniowej. Powszechnie wiadomo, że systematyczne przeciążanie mięśni wysiłkiem fizycznym prowadzi do ich przerostu – hipetrofii. Gdy jednak naukowcy zablokowali u myszy gen wytwarzający NOS, mięśnie gryzoni w ogóle nie odpowiadały przerostem na bodźce przeciążeniowe. Z uwagi na opisane wyżej fakty – sportowcy stosują często przed treningami kombinacje suplementów, zwiększające produkcję tlenku azotu. I tutaj znowu widzimy, że OPC – solo lub w połączeniu z argininą – kandydują do miana znakomitych NO-boosterów.

Wspomniany wyżej IGF-1 to jeden z najsilniejszych hormonów anabolicznych organizmu, niezwykle istotny dla stanu naszego umięśnienia. Jego produkcja wzrasta w mięśniach na skutek aktywności fizycznej i aktywności innych hormonów anabolicznych, takich jak znany nam już testosteron, estradiol (żeński hormon płciowy) czy somatotropina – znana również pod synonimową nazwą – hormon wzrostu (GH). Generalnie uważa się, że najsilniejszym stymulatorem IGF-1 jest właśnie ten ostatni hormon, kiedy więc z wiekiem jego poziom spada, dochodzi u seniorów do utraty masy tkanki mięśniowej, czyli rozwoju znanej nam już sarkopenii, chociaż w rozwoju tej przypadłości ma również udział spadek poziomu testosteronu w przypadku mężczyzn i estradiolu w przypadku kobiet. W związku z tym naukowcy przeprowadzają rozmaite doświadczenia, mające na celu przywrócenie właściwego poziomu GH u osób starszych. Z doświadczeń tych często korzystają wyczynowcy i osoby ćwiczące rekreacyjnie, gdyż GH nie tylko ułatwia im budowanie mięśni, ale jednocześnie niezwykle skutecznie redukuje tkankę tłuszczową.

Hormon wzrostu produkują przede wszystkim komórki gruczołu wewnątrzwydzielniczego – przysadki mózgowej. Jednakże komórki naszego naskórka, nazywane keratynocytami, wywodzą się z tej samej linii tkanki nabłonkowej. Są więc niezwykle aktywne anabolicznie, tak jak komórki gruczołów wewnątrzwydzielniczych, w związku z czym produkują ogromną ilość rozmaitych białek, a – posługując się metodami inżynierii genetycznej – można zmodyfikować je tak, aby naśladowały przysadkę i wytwarzały GH. Na takich keratynocytach naukowcy testują często rozmaite substancje, podejrzewane po wpływ na stymulację produkcji ludzkiego hormonu wzrostu. Jeden z takich testów przeprowadził właśnie Buz’Zard w 2002 roku – stwierdzając, że najskuteczniejszym stymulatorem syntezy ludzkiego hormonu wzrostu jest kombinacja argininy, lizyny, czosnku i… Pycnogenolu.

Jednakże, w 2007 roku, Miller postanowił wyjaśnić również wpływ OPC na produkcję samego IGF-1. W swoim modelu badawczym autor wykorzystał komórki tkanki łącznej budujące stawy – chondrocyty. W przypadku rozmaitych problemów stawowych dochodzi bowiem do wzrostu poziomu interleukiny IL-1 beta – prozapalnego hormonu tkankowego o aktywności katabolicznej (hormony kataboliczne działają przeciwstawnie do anabolicznych), hamującego między innymi produkcję IGF-1 i sprzyjającego degeneracji tkanki łącznej stawów. Ponieważ IL-1 beta i IGF-1 zachowują się również tak samo w tkance mięśniowej, dlatego uzyskane tutaj wyniki możemy śmiało przenosić na zagadnienia związane z konstytucją muskulatury… Kiedy Miller dodał do hodowli komórkowej IL-1 beta, uwalnianie IGF-1 spadło o ok. 45 procent, w relacji do hodowli komórek kontrolnych, nie eksponowanych na aktywność żadnej substancji. Kiedy jednak dodał jednocześnie IL-1 beta i oligomeryczne proantocyjanidyny ekstrahowane z amazońskiej rośliny leczniczej – Sangre de grado – uwalnianie IGF-1 nie tyle nawet, że nie uległo obniżeniu, to jeszcze wzrosło – i to o równe 100 procent. Autor przebadał również wpływ OPC na sprawność produkcji IGF-1 w komórkach, mierzonej poziomem kwasu rybonukleinowego (RNA), pośredniczącego w syntezie białka tego hormonu. Po potraktowaniu hodowli IL-1 beta – poziom produkcji IGF-1 uległ obniżeniu o 40 procent, w porównaniu z komórkami hodowli kontrolnej. Po dodaniu IL-1 beta w połączeniu z OPC – wzrósł o 25 procent. Natomiast dodatek do hodowli samych OPC poskutkował wzrostem produkcji IGF-1 w komórkach o 45 procent.

Oprócz znanej nam już interleukiny IL-1 beta, w organizmie naszym egzystuje oczywiście więcej hormonów katabolicznych. Najważniejszy z nich to kortyzol – zdeklarowany przeciwnik testosteronu i innych hormonów anabolicznych. Kortyzol nie tylko niszczy mięśnie, ale dodatkowo sprzyja jeszcze gromadzeniu tkanki tłuszczowej. Jeżeli marzymy więc o plażowej sylwetce – zdecydowanie powinniśmy zadbać o obniżenie poziomu kortyzolu. A jak wynika z pracy Lee, z 2010 roku – oligomeryczne proantocyjanidyny obniżają poziom tego niechcianego hormonu w naszym organizmie. Tu autor zaobserwował, że – w efekcie podawania przez 4 tygodnie 200 mg Oligonolu (OPC z owoców liczi) dziennie młodym, zdrowym ochotnikom (średnia wieku 22 lata) – poziom kortyzolu w ich krwi, mierzony 30 minut po zakończeniu treningu, obniżył się o ok. 40 procent. Co bardzo ciekawe i ważne: o ok. 45% obniżył się również poziom interleukiny IL-1 beta – niszczącej, jak pamiętamy, tkankę mięśniową.

Bliżej praktyki

W tym miejscu wypadałoby zadać pytanie: czy te wszystkie, pozytywne relacje pomiędzy OPC a hormonami przekładają się w praktyce na ochronę tkanki mięśniowej lub poprawę konstytucji umięśnienia…?

Jeżeli np. OPC faktycznie pobudzają błonowe receptory androgenowe tkanki mięśniowej, to powinny pobudzać produkcję białek kurczliwych włókien mięśniowych oraz zwiększać aktywność komórek satelitarnych. Hipotezę tę testuje znakomicie praca Kathryn Myburgh, opublikowana w 2012 roku, w Journal of Nutritional Biochemistry. Autorka podawała tutaj doustnie przez 14 dni dwóm grupom szczurów – albo OPC z pestek winogron, albo czystą wodę. Następnie uszkodziła poprzez specjalny zabieg ich mięśnie brzuchate łydki, co miało naśladować kontuzję lub przeciążenie ekstremalnym wysiłkiem, i podawała OPC lub wodę przez kolejne 14 dni. Jak się okazało: mierzona odpowiednim markerem ilość aktywnych komórek satelitarnych na jedno włókno mięśniowe była w grupie OPC o prawie 400% większa, niż w grupie pojonej czystą wodą. Mało tego: włókna mięśniowe gryzoni otrzymujących OPC gromadziły o prawie 10% więcej białek kurczliwych (ciężkich łańcuchów miozyny), w porównaniu ze zwierzętami z grupy kontrolnej.

Powróćmy jednak do 2007 roku, do zasygnalizowanego już wyżej badania Nakazato, gdzie autor zaobserwował 27-procentowy spadek wagi tkanki tłuszczowej u szczurów, chociaż podstawowym celem pracy było ustalenie wpływu OPC ekstrahowanych z jabłek na stan tkanki mięśniowej. Nakazato mierzył tutaj masę mięśnia brzuchatego łydki oraz moc rozwijaną przez ten mięsień przy obrocie stawu skokowego, po stymulacji jego skurczu impulsem elektrycznym, przed i po 3 tygodniach podawania gryzoniom OPC jabłek. Wszystko to w odniesieniu do grupy kontrolnej, żywionej dietą bez dodatku proantocyjanidyn. I wprawdzie, w porównaniu z grupą kontrolną, masa mięśnia brzuchatego łydki wzrosła tutaj jedynie o 0.17, to jednak jego siła w stosunku do masy – o blisko 20 procent.
W badaniu tym niezwykle obiecująco wypadł jeszcze jeden parametr… Okazało się, że mięśnie gryzoni żywionych z dodatkiem OPC wytwarzały odpowiednio o 15 i 26 procent więcej receptorów PPAR alfa i PPAR delta, aniżeli mięśnie zwierząt z grupy kontrolnej, podczas gdy produkcja receptorów PPAR gamma nie uległa zmianie. Wspominane wyżej PPAR to receptory jądrowe, podobne np. do znanych nam już AR, aktywowane niektórymi kwasami tłuszczowymi i powstającymi z nich hormonami tkankowymi, nazywanymi prostaglandynami. Przy czym – aktywacja PPAR alfa i delta (szczególnie delta) nasila spalanie tłuszczu i rozwój tkanki mięśniowej, podczas gdy PPAR gamma – gromadzenie tkanki tłuszczowej. Tak więc OPC sprzyjają redukcji tłuszczu i regeneracji mięśni, prawdopodobnie również poprzez kształtowanie korzystnych relacji pomiędzy tymi trzema typami receptorów PPAR.

Warto powrócić również do omówionego wyżej badania Osady, w którym autor porównywał wpływ na skład ciała szczurów ekstraktów OPC z jabłek i chmielu, z ekstraktami katechin zielonej herbaty. Jak pamiętamy: najefektywniej gromadzenie tkanki tłuszczowej przy wysokotłuszczowym żywieniu powstrzymywały OPC ekstrahowane z jabłek. Do ciekawych wniosków dojdziemy jednak, gdy wyniki te zestawimy z parametrami ogólnej masy ciała, które wyglądały następująco: grupa diety niskotłuszczowej – przyrost wagi o 14.4 g, grupa diety wysokotłuszczowej – przyrost o 65.2 g, grupa katechin herbacianych – przyrost o 63.2 g, grupa OPC jabłkowych – przyrost o 66.6 g, grupa OPC chmielowych – przyrost o 66.4 grama. Skoro więc w grupie OPC jabłkowych doszło do największego przyrostu ogólnej wagi ciała, a najmniejszego – wagi tkanki tłuszczowej, musiało to oznaczać, że przyrost ten dokonał się za sprawą rozwoju beztłuszczowej masy ciała, której głównym składnikiem wagowym jest właśnie tkanka mięśniowa.

Tu warto dodać, że – w omówionym wyżej doświadczeniu Millera badającym relacje pomiędzy OPC a IGF-1 – autor zmierzył również wagę ciała szczurów czternastego dnia od jednorazowego podania im wysokiej dawki OPC. Waga wzrosła o ok. 20% w porównaniu z wartością wyjściową, co znowu mogło świadczyć o anabolicznej aktywności oligomerycznych proantocyjanidyn, szczególnie stosowanych w bardzo wysokich dawkach.

Jak powszechnie wiadomo: owocem szczególnie obfitującym w OPC jest żurawina. Dlatego Zhu próbował prześledzić w 2011 roku – w jaki sposób wpłynie na organizm starzejących się szczurów długotrwałe żywienie z 2-procentowym udziałem w karmie sproszkowanej żurawiny – porównując rezultaty z gryzoniami żywionymi znormalizowaną dietą. W doświadczeniu wykorzystano szczury 6-miesięczne, które żywiono żurawinową lub normalną dietą przez kolejne 16 miesięcy, czyli do późnej starości, gdyż gryzonie wybranej tu rasy dożywają zwykle wieku 2 lat. Do 11 miesiąca trwania eksperymentu monitorowano masę ciała i wagę tkanki tłuszczowej. Wprawdzie szczury z grupy żurawinowej były średnio o 20% cięższe od szczurów z grupy normatywnej, to jednak zgromadziły nieco mniej tkanki tłuszczowej. I wprawdzie różnica ta była niewielka, bo wynosiła ledwie 0.1%, to jednak tak znaczny wzrost wagi, przy porównywalnej a nawet nieco mniejszej masie tłuszczu, znowu musiał oznaczać, że – w porównaniu z grupą normatywną – grupa żurawinowa rozwinęła znacznie większą muskulaturę, stanowiącą wagowo główną część beztłuszczowej masy ciała.

Ale wagę ostatecznego dowodu, jak zawsze, będą i tutaj maiły badania z udziałem ochotników. Zacznijmy więc może od pracy Vinciguerry z 2006 roku, gdzie autor podawał przez 4 tygodnie 200 mg Pycnogenolu dziennie intensywnie trenującym sportowcom, badając wpływ tego specyfiku na bóle i skurcze mięśniowe. W przyjętej przez autora, czterdziestopunktowej skali, wariacja bólów i skurczów spadła z 32.5 przed rozpoczęciem – do 4.2 punktu po zakończeniu terapii Pycnogenolem, co bez wątpienia świadczyło o szybszej i sprawniejszej regeneracji muskulatury.

W 1999 roku, Pavlovic wykonał eksperyment zaplanowany zgodnie z kryteriami badania klinicznego – kontrolowany placebo, z podwójnie ślepą próbą i wykorzystaniem próby krzyżowej, sprawdzający – w jaki sposób Pycnogenol wpłynie na wytrzymałość sportowców. Jak się okazało: miesięczna suplementacja oligomerycznymi proantocyjanidynami sosnowymi poprawiała średnio o 21% wytrzymałość sportowców w teście na bieżni mechanicznej.

Pozornie wydaje się, że nie mamy na dzień dzisiejszy bezpośredniego potwierdzenia anabolicznego efektu działania OPC na ludzkie mięśnie i że musimy opierać się tutaj jedynie na doświadczeniach z użyciem izolowanych komórek lub zwierząt laboratoryjnych. To jednak tylko pozór, gdyż – interpretując wyniki badań naukowych – należy czytać też pomiędzy wierszami. A chodzi o omówioną już wyżej pracę Nishihiry z 2009 roku… Skoro w grupie ochotników otrzymujących Oligonol, w porównaniu z grupą placebo, rozmiar podskórnej i trzewnej tkanki tłuszczowej obniżył się łącznie o 20%, zaś waga ciała jedynie o 1.5%, musiało oznaczać to bezspornie, że jednocześnie wzrosła beztłuszczowa masa ciała, której wagowo głównym składnikiem jest przecież – jak pamiętamy – właśnie tkanka mięśniowa.

Biorąc pod uwagę wszystkie zgromadzone tutaj dowody, nie powinnyśmy mieć chyba wątpliwości, że OPC sprzyjają kształtowaniu sylwetki – nie tylko bowiem ułatwiają redukcję tłuszczu, ale jednocześnie ochraniają i regenerują mięśnie, wnoszące największy wkład w estetykę naszego ciała.

Be Sociable, Share!
Be Sociable, Share!

Reklama na stronie slawomirambroziak.pl:

biuro@wydawnictwopiktogram.pl
Katarzyna Ambroziak - 601 312 342