Tauryna plus sterydy

Wydrukuj ten artykuł

Autor: Sławomir Ambroziak

Słowa kluczowe: tauryna, steroidy anaboliczno-androgenne, dekanian nandrolonu, testosteron, DHEA, zanik jąder, nadciśnienie, zakrzepica. 

Stary artykuł mojego autorstwa – „Tauryna – bycza terapia” – cieszył się swojego czasu i cieszy po dziś dzień wysokim czytelnictwem (prawie 200 tys. odsłon). Artykuł, jak wspomniałem, jest stary: publikacja liczy sobie kilka lat, a przygotowana została – siłą rzeczy – w oparciu o jeszcze wcześniejsze doniesienia. W międzyczasie ukazało się sporo badań, bezsprzecznie wskazujących na anaboliczną aktywność tego aminokwasu, tak więc „Bycza terapia” bezwzględnie wymaga uzupełnienia. Wkrótce zamierzam podjąć się gruntownego faceliftingu tego artykułu, zanim zabiorę się jednak do roboty, spieszę z pewnymi nowinkami w temacie tauryny, nie mogę się bowiem powstrzymać… Chodzi o dosyć świeże badania, w których dowiedziono, że tauryna znosi niepożądane efekty działania steroidów anaboliczno-androgennych na organizm.

Wszyscy doskonale wiemy, że sterydy anaboliczne ułatwiają sportowcom rozwój masy i siły mięśni. Obok tych fajnych kierunków działania, pojawiają się również, niestety, efekty niepożądane, groźniejsze w miarę zwiększania dawek i wydłużania czasu „kuracji”. Najpoważniejsze z tych efektów, w gradacji wpływu na utratę zdrowia, to: zanik jąder, nadciśnienie tętnicze i zakrzepica żył. Zanik jąder może prowadzić do bezpłodności, nadciśnienie tętnicze – do przewlekłych problemów zdrowotnych, zaś zakrzepica żył głębokich – nawet do nagłego zgonu, na skutek zatoru tętnicy płucnej.

Nie muszę chyba przypominać, że steroidy anaboliczno-androgenne naśladują aktywność męskiego hormonu płciowego (androgenu) – testosteronu, tyle że działają od niego silniej anabolicznie. Podobnie do testosteronu wpływają więc też na regulację osi podwzgórze-przysadka-gonada, dając efekt tzw. ujemnego sprzężenia zwrotnego, czyli hamują wydzielanie gonadotropin przez przysadkę mózgową. Kiedy brakuje gonadotropin, te nie oddziałują na jądra, a wtedy jądra przestają wytwarzać testosteron i tracą masę swej tkanki. Sportowcy starają się niwelować ten efekt, włączając do kuracji sterydowej lub stosując po jej zakończeniu (tzw. terapia pocyklowa – PCT) rozmaite środki, przywracające masę gruczołów i produkcję testosteronu, m.in. gonadotropinę kosmówkową – hCG.
Wszystko jednak wskazuje na to, że znacznie prostszym i tańszym rozwiązaniem może być tutaj tauryna. Taki wniosek wyłania się przynajmniej ze świeżutkiej pracy Ahmeda, opublikowanej w lutym 2015 roku. Autor podzielił bowiem szczury na 4 grupy, podając im przez 8 kolejnych tygodni: nieaktywne podłoże (placebo), dekanian nandrolonu czyli popularny Deca-Durabolin (10 mg/kg masy ciała/tydzień), taurynę (100 mg/kg wagi ciała/dzień) lub kombinację tauryny i nandrolonu. W efekcie doświadczenia ustalono, że tauryna niweluje perturbacje w charakterystyce nasienia i normalizuje poziom testosteronu we krwi, a także aktywizuje kluczowe enzymy katalizujące produkcję testosteronu, zapobiega uszkodzeniom DNA, działa antyoksydacyjnie i przeciwzapalnie w komórkach jąder, powstrzymując ostatecznie zanik tych komórek na drodze programowanej śmierci (apoptozy). Mówiąc krótko: tauryna odwraca wszystkie, niekorzystne zmiany w męskim układzie rozrodczym, indukowane sterydami anabolicznymi.

Powszechnie wiadomo, że nadużywanie sterydów anabolicznych skutkuje nadciśnieniem. Mechanizmy prowadzące do pojawienia się tego efektu niepożądanego długo pozostawały niedostatecznie wyjaśnione. Obecnie wiemy o nich więcej, między innymi dzięki pracom zespołu Adriana Rosca, ogłoszonym w lipcu 2013 roku. Jak się okazuje: sterydy anaboliczne aktywują konwertazę angiotensyny – enzym katalizujący produkcję angiotensyny – hormonu tkankowego, podnoszącego ciśnienie krwi. A przypomnijmy, że jedną z grup leków na nadciśnienie tworzą molekuły hamujące aktywność tego enzymu – inhibitory konwertazy angiotensyny. Natomiast badacze, kierowani przez Rosca, udowodnili na przykładzie szczurów, że długotrwałe podawanie tauryny może odwracać stymulujący efekt działania nandrolonu na aktywację konwertazy angiotensyny.
W tym miejscu może jedynie dodam, że angiotensyna jest jednocześnie hormonem katabolicznym, a hamowanie jej aktywności przyczynia się do rozwoju masy mięśniowej (Onder, 2002; Di Bari, 2004; Burks, 2011). Tak więc działanie tauryny, skierowane przeciwko angiotensynie, może być jednym z elementów anabolicznej aktywności tego aminokwasu.

Sterydy anaboliczne zwiększają krzepliwość krwi, więc długotrwałe stosowanie wysokich ich dawek może doprowadzić do zakrzepicy. Czy i w tej sytuacji tauryna okaże się zbawienna? Aby rozstrzygnąć tę kwestię, musimy sięgnąć do innego badania zespołu Rosca, opublikowanego nieco wcześniej – w kwietniu 2013 roku. Autor wdrożył tutaj niemal identyczną procedurę, jaką później powtórzył Ahmed – trzy grupy szczurów otrzymywały przez 12 tygodni: dekanian nandrolonu (10 mg/kg/ tydzień), taurynę (2% w roztworze wodnym) lub kombinację tauryny i nandrolonu, natomiast czwartą pozostawiono do kontroli, bez żadnej interwencji farmakologicznej. W przebiegu tego doświadczenia stwierdzono, że nandrolon przyspiesza rozwój zakrzepów oraz zwiększa jędrność skrzepu, podczas gdy tauryna zapewnia działanie ochronne w obliczu inicjowanego sterydami stanu nadkrzepliwości, przywracając do normy zmienione przez nandrolon parametry profilu krzepnięcia krwi.

Tauryna to oczywiście w pierwszej kolejności środek dozwolonego wspomagania wysiłku. Na pierwszy plan wysuwają się tutaj trzy kierunki jej działania: anaboliczny, antykataboliczny i lipolityczny, wzbudzające zainteresowanie sportowców z dyscyplin siłowych i sylwetkowych. Biorąc pod uwagę bagaż nowych doświadczeń naukowych, usadowiłbym taurynę w grupie bazowych suplementów wspomagających kształtowanie sylwetki, obok kreatyny, glutaminy i BCAA. Mamy również przesłanki, takie jak chociażby stymulujący wpływ na syntezę glikogenu mięśniowego (Takahashi, 2014), rozszerzające zalecenia do jej stosowania na sporty wytrzymałościowe. Jeżeli jednak już ktoś zdecyduje się na wspomaganie z użyciem sterydów anabolicznych, niech spojrzy w powyższe badania i oceni – czy aby nie warto włączyć do „kuracji” tauryny lub sięgnąć po nią przynajmniej podczas PCT… Zresztą, problem ten dotyczy nie tylko sportowców, ale również wszystkich, leczonych przewlekle sterydami anabolicznymi – np. starszych panów, stosujących hormonalną terapię zastępczą testosteronem. Na taurynę zwróciłbym też uwagę tym, którzy korzystają nagminnie z niby niewinnej suplementacji DHEA, gdyż hormon ten zaliczany jest w końcu, było nie było, do grupy sterydów anabolicznych. Pomyślałbym również o włączeniu tauryny do cyklu na jakimś testo-boosterze. Nie chodzi tu może o aspekt zdrowotny – podwyższony poziom hormonu pozostaje tu bowiem z reguły w granicach wartości fizjologicznych i nie jest w stanie specjalnie nam szkodzić – ale o aktywność samej tauryny jako boostera testosteronu. Dokładnie… tauryna aktywuje enzymy produkujące ten hormon, co widzieliśmy na przykładzie omówionego wyżej badania Ahmeda, a ostatecznie podnosi poziom testosteronu, który to efekt pojawił się też w wynikach przynajmniej kilku wcześniejszych badań (Yang, 2010; Tsounapi, 2012; Yang, 2013).

Ochrona zdrowia nie będzie oczywiście jedyną korzyścią łączenia tauryny ze sterydami. Jak wspominałem: tauryna jest molekułą o aktywności anabolicznej. Na więcej dowodów w tej sprawie musicie poczekać do czasu ukazania się kolejnego artykułu o taurynie. W tym miejscu jedynie powiem, że aminokwas ten jest tak ważny dla rozwoju mięśni, że przy jego deficycie dochodzi do poważnych uszkodzeń tkanki i ubytków masy mięśniowej (Ito, 2010). Jeżeli więc nawet sięgniemy po sterydy, a nie zadbamy o odpowiednie zaopatrzenie organizmu w taurynę, efekty w postaci przyrostu muskulatury mogą nas nieco rozczarować…

Be Sociable, Share!
Be Sociable, Share!

Reklama na stronie slawomirambroziak.pl:

biuro@wydawnictwopiktogram.pl
Katarzyna Ambroziak - 601 312 342