Witaminy: hormony anaboliczne

Wydrukuj ten artykuł

Słowa kluczowe: hormony anaboliczne, insulina, testosteron, witamina A, witamina D, witamina K, witamina E, witamina C, czynniki transkrypcyjne.

Z reguły każdy sportowiec dobrze wie, że za rozwój siły i masy jego mięśni odpowiadają hormony anaboliczne. Hormony dają sygnał genom komórek mięśniowych, aby te wzmogły produkcję odpowiednich białek. Białka te produkuje nasz organizm z aminokwasów, pobieranych z białek znajdowanych w pożywieniu. W procesie produkcyjnym zaangażowane są też inne składniki pokarmowe – witaminy, które wchodzą w skład układów enzymatycznych, przerabiających białka pokarmowe – na nasze własne, kształtujące siłę i masę.

Jednak niektóre witaminy, na pewnym etapie badań, „zabiły niezłego klina” naukowcom! Do tak dobrze uzgodnionego podziału ról – pomiędzy witaminami a hormonami – wkradło się nie lada zamieszanie… Otóż: okazało się, że niektóre witaminy, czyli zewnętrzne (egzogenne) składniki pokarmowe, działają dokładnie tak samo na nasz organizm – jak hormony, czyli wewnętrzne (endogenne) cząsteczki sygnałowe.

Witaminy – niczym hormony, hormony – jak witaminy.

W jaki sposób działają hormony anaboliczne, takie jak chociażby: insulina, somatotropina czy testosteron?…

Otóż: oddziałują one na tzw. czynniki transkrypcyjne, które pobudzają geny do produkcji białek, kształtujących siłę i masę naszych muskułów, co nazywamy aktywnością gromową. (Zagadnienia te omawiam szeroko w mojej książce: „Legalne anaboliki”, do lektury której serdecznie zapraszam wszystkich czytelników).

Natomiast witaminy działają generalnie pozagenomowo; są z reguły jedynie koenzymami, uczestniczącymi w różnych procesach metabolicznych, wspólnie z różnymi enzymami.

Późniejsze badania wykazały, że dwie witaminy łamią tę sztywną zasadę; chodzi tutaj o A i D. Tak jak hormony – oddziałują na czynniki transkrypcyjne i pobudzają geny do produkcji białek, kształtujących siłę i masę.

Na przykład: insulina i podobne do niej hormony anaboliczne oddziałują na czynniki transkrypcyjne, sygnowane symbolami – AP-1 i NFkB, zaś testosteron – na inne czynniki transkrypcyjne, znane jako receptory androgenowe – AR. Natomiast, witamina D – na czynniki transkrypcyjne (receptory jądrowe) VDR, zaś witamina A – jednocześnie na kilka z nich: RAR, RXR, VDR i PPAR.

Różnica – pomiędzy tymi witaminami a hormonami anabolicznymi – wydaje się więc polegać jedynie na tym, że te pierwsze musimy dostarczać wraz z pożywieniem, podczas gdy drugie – organizm nasz produkuje samodzielnie.

W poszukiwaniu anabolicznych witamin.

Ustalenie hormonalnego mechanizmu działania tych dwóch witamin zrodziło u naukowców podejrzenie, że może również i inne witaminy wchodzą w podobne relacje – z czynnikami transkrypcyjnymi i genami – aktywizując produkcję białek. Mogłoby to tłumaczyć niektóre aspekty aktywności takich witamin, które nie funkcjonują z zasady – jako typowe koenzymy.

Najbardziej podejrzane były tutaj witaminy – najbardziej podobne do A i D, czyli rozpuszczalne w tłuszczach – E i K.

Badania udowodniły, że witamina E – faktycznie – aktywuje czynniki transkrypcyjne, chociaż – jak dotąd – nie udało się jeszcze ostatecznie ustalić wszystkich aspektów tej jej aktywności. Wiadomo, że witamina ta gromadzi się bardzo chętnie w komórkach mięśniowych. Wskazuje się, że jej celami mogą być tutaj – przede wszystkim – receptory jądrowe (czynniki transkrypcyjne) PPAR lub tzw. receptory sieroce, dla których nie odnaleziono jeszcze właściwych hormonów.

Wiadomo również, że witamina E oddziałuje na czynniki PXR, bardzo podobne do czynników VDR (receptorów witaminy D), chociaż na razie nie wiadomo jeszcze, czy czynniki te występują w ogóle – w tkance mięśniowej – i jaką ewentualnie pełnią tu rolę?

Co niezwykle ciekawe – dowiedziono, że jedna z formom witaminy E, powstająca w efekcie jej przemian metabolicznych, oddziałuje na receptory androgenowe (AR), czyli te same czynniki transkrypcyjne – poprzez które rozwija nasze mięśnie testosteron i podobne do niego hormony (androgeny), jak androstendion czy dehydroepiandrosteron (DHEA). Ale znowu – szczegóły tych interakcji oczekują na dalsze wyjaśnienia.

Uwagę naukowców przykuwa również fakt, że witamina E przypomina bardzo – pewnymi cechami budowy – witaminę K…

Podstawowa rola witaminy K polega na jej udziale – w produkcji białek odpowiedzialnych za prawidłową krzepliwość krwi, w którym to procesie wspomaga pracę jednego z enzymów. Ponieważ jednak funkcja ta nie tłumaczyła wszystkich aspektów jej aktywności, takich jak np. anaboliczny wpływ na białka mięśni i kości, próbowano poszukać też innych mechanizmów działania naszej witaminy. Jak się okazało – wpływa ona na szlaki przekazywania sygnałów od hormonów anabolicznych, podobnych do insuliny, jak również – prawdopodobnie – bezpośrednio na czynniki transkrypcyjne, aktywowane przez szlaki sygnałowe tych właśnie hormonów – wspominane już – AP-1 i NFkB. Zaobserwowano bowiem, że czynniki te współpracują z elementami, wiążącymi związki z cechą budowy witaminy K i E, nazywaną – układem chinonowym.

Widzimy więc, że – dzięki owemu układowi chinonowemu – zarówno witamina K, jak też E, może bezpośrednio wiązać i aktywować czynniki transkrypcyjne, pobudzające geny komórek mięśniowych do produkcji białek, czyli działać niemal identycznie – jak „klasyczne”, hormonalne anaboliki.

Ale układ chinonowy cechuje przynajmniej jeszcze jedną, bardzo dobrze znaną nam witaminę – kwas askorbinowy, czyli witaminę C. I chociaż najlepiej znamy ją z jej wpływu na procesy antyoksydacyjne i odpornościowe oraz produkcję kolagenu (białka – budującego głównie kości, powięzi, ścięgna, więzadła i stawy), to ostatnio podnoszone są często inne aspekty jej aktywności, jak chociażby udział w redukcji tkanki tłuszczowej, o którym piszę szeroko – w jednym z artykułów na tej stronie internetowej. Niemal we wszystkich, wspominanych procesach metabolicznych, witamina nasza współpracuje z grupą enzymów – nazywanych hydroksylazami.

Od jakiegoś czasu jednak, witamina C podejrzewana była również – z uwagi na posiadanie układu chinonowego – o bezpośrednią aktywność anaboliczną, podobną do hormonu. Niedawno właśnie podejrzenia te potwierdzono badaniami… Faktycznie – witamina C aktywuje dwa czynniki transkrypcyjne, odpowiedzialne (miedzy innymi) za anabolizm białek mięśniowych – wspominane tu wielokrotnie – AP-1 i NFkB.

Zalety hormonów, wady witamin.

Pomimo ustalenia anabolicznej aktywności opisywanych witamin, praktyczne wykorzystanie zdobytej przez naukowców wiedzy napotyka na poważne problemy…

Hormony anaboliczne możemy przecież, chociaż to moralnie naganne i ograniczone prawem, stosować w większych dawkach, w celu wspomagania rozwoju tkanki mięśniowej. Nie będzie to wprawdzie zdrowe, ale też nie aż tak niebezpieczne, aby szybko sprowadzić bezpośrednie zagrożenie życia.

Z trzema witaminami – A, D i K – jest już znacznie gorzej: w nazbyt wysokich dawkach – są to bardzo silne toksyny. I chociaż istnieje wiele danych i opinii, świadczących o tym, że aktualnie ustalone normy ich dobowego poboru są zaniżone (przynajmniej – w przypadku sportowców), to nie ryzykowałbym znacznego ich przekraczania, a skupił się jedynie – na pokryciu 100% zapotrzebowania, poprzez dostarczanie 100% rekomendowanej dawki.

Znacznie więcej swobody mamy w operowaniu dawkami witaminy E i C, bo te – jak się wydaje – są niemal całkowicie bezpieczne dla zdrowia.

Osobiście stosuję 100 mg witaminy E dziennie, chociaż są zwolennicy przyjmowania 400-800 mg – jako sposobu na wspomaganie rozwoju tężyzny fizycznej i masy mięśniowej.

Wydaje mi się, że 1000 mg witaminy C – to niezbędne minimum dla sportowca, który pragnie rozwijać mięśnie i redukować tkankę tłuszczową – unikając przy tym kontuzji i infekcji sezonowych. Pamiętając jednak, że – zarówno dla rozwoju masy mięśniowej, jak też dla redukcji tkanki tłuszczowej – ważna jest rozpuszczalność danej witaminy w tłuszczu, warunkująca właściwe jej wnikanie do wnętrza komórek mięśniowych i tłuszczowych, proponuję korzystać tutaj z lipofilnej (tłuszczolubnej) formy witaminy C – PureWay-C.

W przypadku pozostałych, omawianych tutaj witamin, nie musimy się nad tym zastanawiać, gdyż i tak – wszystkie one są lipofilne – rozpuszczalne w tłuszczach. Ważne tylko, aby posiłek, przy którym je spożywamy lub uzupełniamy suplementem diety, zawierał odpowiednią ilość dobrego tłuszczu (kapsułki omega 3, tran, oliwa, olej lniany czy rzepakowy) – jako ich rozpuszczalnika, nośnika i aktywatora.

Be Sociable, Share!
Be Sociable, Share!

Reklama na stronie slawomirambroziak.pl:

biuro@wydawnictwopiktogram.pl
Katarzyna Ambroziak - 601 312 342