Tauryna spala tłuszcz!

Wydrukuj ten artykuł

Słowa kluczowe: tauryna, glukoza, insulina, adrenalina, noradrenalina, kwasy tłuszczowe, tkanka tłuszczowa, dioksygenaza cysteinowa, CDO, PPAR, UCP, termogeneza.

W efekcie zakończonych niedawno obserwacji – japońscy naukowcy dostrzegli nieznane oblicze tauryny… Jak się okazuje: ten dobrze znany siłaczom aminokwas – anabolik i antykatabolik – intensywnie stymuluje też spalanie tłuszczu w podskórnej tkance tłuszczowej i ułatwia redukcję jej masy. A tak na marginesie… Japończycy jakoś szczególnie upodobali sobie taurynę – właściwie większość informacji o tym suplemencie napływa z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Tauryna dla muskułów.

O taurynie pisywałem wielokrotnie… Nie muszę chyba jej specjalnie reklamować, bo raczej znają ją dobrze wszyscy sportowcy?… Sławę zdobyła przede wszystkim – jako antykatabolik, anabolik i „popychacz” kreatyny. Jednak w tym miejscu – tak dla porządku – warto przypomnieć chociażby podstawowe informacje…

Tauryna jest ważnym składnikiem naszego ciała, zaangażowanym w wiele procesów życiowych, częściowo produkowanym przez organizm, częściowo zaś pobieranym z pożywienia. Sportowcy znają ją – jako suplement diety ułatwiający utrzymanie wysokiej sprawności psychoruchowej i rozwój tkanki mięśniowej.

Jej aktywność psychoenergizująca, wykorzystywana w recepturach energizerów – w kompozycji z kofeiną, związana jest głównie z regulacją pracy układu gabaergicznego, w którym sygnały przekazywane są przez kwas glutaminowy – sam lub przekształcony w kwas gamma aminomasłowy (GABA). Dzięki temu: tauryna zwiększa odporność na stres i wydłuża okres czuwania – a tym samym – wydłuża aktywność kofeiny, która – tak na marginesie – również ułatwia redukcję tkanki tłuszczowej…

Pozytywny wpływ tauryny na mięśnie jest dosyć złożony i nie doczekał się jeszcze – w pełni zadowalającego wyjaśnienia. Tkanka mięśniowa kumuluje najwięcej tego aminokwasu – spośród wszystkich tkanek organizmu człowieka. Wiadomo, że tauryna angażuje się tu w obrót jonami wapniowymi i organicznym azotem oraz pracę niektórych hormonów, jak również eliminuje wolne rodniki i hamuje rozpad białek, co ostatecznie ułatwia regenerację i rozwój muskulatury.

Odpowiedni obrót jonami wapniowymi ma ogromny udział w generowaniu impulsu siłowego, rozwoju masy mięśniowej i kształtowaniu tężyzny fizycznej. Problemy te omawiam szeroko w artykule „Tauryna – bycza terapia”, do którego odsyłam wszystkich – zainteresowanych szczegółami.

Obok glutaminy – tauryna jest podstawowym transporterem azotu pozabiałkowego. Ponieważ tkanka mięśniowa jest takim samym magazynem azotu, jak tkanka tłuszczowa – składników energetycznych, dlatego – kiedy innym tkankom (np. narządom wewnętrznym) brakuje azotu – organizm rozbija białka mięśniowe (inicjuje katabolizm), pozyskuje z nich azot i wprzęga w cząsteczki tauryny (lub glutaminy), które transportują go – poprzez krew – do spragnionych azotu tkanek. Nie trudno zgadnąć, że organizm – zaspakajając azotowe apetyty tkanek – niszczy nam ciężko wypracowaną masę, bez poszanowania dla naszych wysiłków i protestów. Nie trudno się również domyślić, że my – spożywając suplement tauryny (lub glutaminy) – dostarczamy azotu spragnionym tkankom i hamujemy rozpad białek mięśniowych.

Jeżeli mówimy o hormonach – to tauryna stymuluje uwalnianie szczególnie jednego z nich – insuliny. A że insulina transportuje do komórek mięśniowych węglowodany i aminokwasy (a wśród nich – kreatynę), dlatego tauryna zdobyła sławę – „popychacza” kreatyny.

Pozostawmy na boku dalsze rozważania na temat relacji – pomiędzy tauryną a rozwojem masy mięśniowej, a przejdźmy do meritum niniejszego wykładu – wpływu tauryny na redukcję tkanki tłuszczowej… Wprawdzie, w literaturze przewijały się doniesienia o udziale tauryny w spalaniu tłuszczu, to nie były one jednak – jak do tej pory – należycie udokumentowane naukowo. Japończycy dokonali tutaj przełomu: nie dość, że dowiedli odchudzających właściwości tauryny, to jeszcze wyjaśnili mechanizmy tego działania. Zobaczmy; czego konkretnie udało się dowieść japońskim badaczom?…

Tauryna kontra tłuszcz.

Jeżeli ktoś „liznął” chociażby biochemii lub endokrynologii – wie, że insulina ukazuje nam podwójne oblicze: z jednej strony – wprawdzie intensyfikuje syntezę białek mięśniowych, to z drugiej – jednocześnie hamuje rozpad i ułatwia gromadzenie tłuszczu zapasowego. Jeżeli więc tauryna stymuluje uwalnianie insuliny – wspomagając rozwój masy mięśniowej i transport kreatyny, w jaki sposób może jednocześnie ułatwiać redukcję tkanki tłuszczowej?… Jeżeli pamiętacie – swojego czasu rozgorzała na ten temat dyskusja na łamach SdW. Zabierając w niej głos – dowodziłem, że insulina tuczy jedynie w tym przypadku, kiedy jej wyrzut stymulowany jest wysokimi porcjami glukozy (cukru) z węglowodanów. Ponieważ poziom cukru musi zawsze pozostawać w krwiobieg – w miarę na stałym poziomie; kiedy obfita racja glukozy (pochodząca z łatwo-przyswajalnych węglowodanów, np. z białego cukru) stymuluje trzustkę do uwolnienia wysokiej dawki insuliny, ta „upycha” glukozę w tkanki, w nierównej proporcji: mniej transportuje do mięśni, więcej – do tkanki tłuszczowej. Mięśnie mają bowiem bardzo ograniczone możliwości magazynowania cukru – w postaci glikogenu, podczas gdy zdolności magazynowe tłuszczu podskórnego są tutaj – w zasadzie – niczym nieograniczone. W komórkach tłuszczowych – glukoza zostaje zmagazynowana po przekształceniu jej w glicerol i kwasy tłuszczowe (składniki tłuszczu zapasowego). Natomiast; kiedy wyrzut insuliny zainicjowany zostanie tauryną (lub np. leucyną) – hormon nasz upycha w tkanki glukozę krążącą w krwiobiegu i doprowadza do spadku jej poziomu we krwi. Ponieważ poziom ten – jak wiemy – musi ulec wyrównaniu: organizm uwalnia hormony intensywnie rozbijające tłuszcz zapasowy (głównie glukagon, adrenalinę i noradrenalinę) i odzyskuje zmagazynowaną w nim glukozę – w postaci glicerolu. W ten sposób – stymulacja insuliny innymi składnikami pokarmowymi, aniżeli łatwo-przyswajalne węglowodany, nie dość, że nie niesie niebezpieczeństwa otłuszczenia, to jeszcze może sprzyjać redukcji tkanki tłuszczowej.

Tym mechanizmem tłumaczono zaobserwowany już dawno paradoks; suplementy stymulujące insulinę ułatwiały bowiem (o dziwo!) spalanie tłuszczu i redukcję tkanki tłuszczowej. Najnowsze badania pokazują nam jednak, że może to być jedynie efekt dodatkowy, natomiast – stymulatory insuliny działają jeszcze inaczej… Na przykład: leucyna, o czym niedawno pisałem, stymuluje pewien szczególny enzym – kinazę mTOR. Natomiast, kinaza mTOR wzmaga produkcję oraz aktywność receptorów wewnątrzkomórkowych, sygnowanych skrótem – PPAR delta, które chętnie wiążą wybrane związki tłuszczowe (szczególnie kwasy omega 3), zaś wiązanie to stymuluje geny do produkcji przeróżnych białek – zaangażowanych w spalanie kwasów tłuszczowych. Bardzo podobnie wygląda sprawa w przypadku tauryny – o czym przekonują Nas japońscy badacze. Ale – po kolei…

Tauryna a tkanka tłuszczowa.

O receptorach PPAR ostatnio pisuję dużo, bo też i dużo uwagi skupiają na nich ostatnio badacze. Przypomnę więc tylko króciutko: są to receptory wewnątrzkomórkowe (podobnie jak receptory androgenowe – dla testosteronu i innych steroidów anabolicznych), wiążące wybrane składniki pokarmowe (głównie kwasy tłuszczowe) i aktywujące geny – w efekcie tego wiązania. W tkance tłuszczowej egzystują trzy typy PPAR – gamma, alfa i delta. Podczas gdy PPAR gamma mnożą komórki tłuszczowe – sprzyjając raczej otyłości, alfa i delta (szczególnie delta) mnożą wszystkie (dosłownie wszystkie) białka zaangażowane w destrukcję kwasów tłuszczowych – szczególnie zaś białka odpowiedzialne za intensywne ich spalanie z wyzwoleniem energii termicznej (termogenezę), nazywane białkami rozprzęgającymi (w anglojęzycznym skrócie – UCP). W tej sytuacji – nie trudno zgadnąć, że wszystkie składniki pokarmowe, aktywujące alfa i delta, będą sprzyjały redukcji tkanki tłuszczowej, co przerabialiśmy już we wcześniejszych artykułach – chociażby na przykładzie leucyny i kwasów omega 3. Tu warto jeszcze przypomnieć, że aktywacja PPAR alfa i delta (szczególnie alfa) stymuluje jednocześnie anabolizm białek – w komórkach tkanki mięśniowej…

Japońscy przyjaciele udowodnili nam, że tauryna wyjątkowo silnie stymuluje produkcję receptorów PPAR (szczególnie typu alfa), jak również wszystkich (dosłownie wszystkich) białek transportowych i enzymatycznych, zaangażowanych w spalanie kwasów tłuszczowych, w tym tak pożytecznego dla redukcji tłuszczu i utrzymania pierwszorzędnej separacji – UCP. Co ciekawe – ta aktywność tauryny zachodziła jedynie w białej (podskórnej) tkance tłuszczowej; aminokwas nasz nie wpływał na poziom i aktywność PPAR oraz innych spalaczy tłuszczu – ani w tkance mięśniowej, ani brunatnej (wewnętrznej) tkance tłuszczowej, ani w innych tkankach i narządach.

Naukowcom nie udało się jednak znaleźć odpowiedzi na niektóre pytania… Na przykład – jak wyglądają relacje pomiędzy tauryną a PPAR delta, w jaki sposób tauryna stymuluje produkcję PPAR alfa i – czy wzrost poziomu innych spalaczy tłuszczu jest już tylko konsekwencją aktywności rozmnożonych receptorów, czy też tauryna wzmaga ich produkcję poprzez jakiś własny szlak sygnałowy?… Japończycy komentują, że tauryna zachowuje się tutaj jak hormon i że ma właśnie swój specyficzny szlak sygnałowy – przynajmniej w podskórnej tkance tłuszczowej. Możliwe, że chodzi tutaj o jakąś nieznaną dotąd kinazę (podobną do mTOR) lub o niezidentyfikowany receptor wewnątrzkomórkowy, wiążący aminokwasy, taki jak SRF – czynnik wrażliwy na argininę, o którym swojego czasu pisałem szeroko – w artykule: „Arginina – hormonem”.

Deficyt tauryny.

Z omawianych tu dzisiaj badań wyłonił się jeszcze jeden aspekt – problem deficytu tauryny… Jak się okazuje: wysokokaloryczna dieta hamuje aktywność enzymu produkującego taurynę – dioksygenazy cysteinowej (CDO). Im więc pełniejszymi garściami korzystamy z dobrodziejstw obficie zastawionego stołu, tym mniej tauryny powstaje w wątrobie i białej tkance tłuszczowej – w miejscach – gdzie głównie pracuje CDO i gdzie produkcja tauryny przebiega najwydajniej. Kiedy – na skutek przekarmienia – zaczyna brakować tauryny, zaczyna brakować również białek spalających kwasy tłuszczowe, co tworzy przysłowiową sytuację: „w koło Macieju” i co sprzyja znowu – gromadzeniu tłuszczu pod skórą. Japończycy pokazali, jak można przerwać to „błędne koło” – uzupełniając dietę… – tauryną. Wystarczyło już 3 gramy tego aminokwasu na dobę, aby skutecznie zapobiec rozwojowi tkanki tłuszczowej, stymulowanemu przez 7 tygodni – ponadnormatywną, wysokokaloryczną dietą.

Niestety, z badań tych nie wynika – jaką dawkę należałoby zastosować i przez jak długi okres czasu kontynuować suplementację, aby pozbyć się nadwagi – w przypadku istniejącej już otyłości? No, ale dobre – i tyle!…

Nie warto chyba czekać na kolejne badania; od razu można zastosować taurynę – jako spalacz tłuszczu.

Osobiście – komponując jakiś „miksik odtłuszczający” – w pierwszej kolejności zestawiłbym ją z dobrym termogenikiem (np. Thermo Stim).

Gdyby „syknęło kasy” – dorzuciłbym jeszcze – omega 3, CLA, leucynę, karnitynę i lecytynę. Wszystkie wymienione substancje wykazują synergizm względem siebie – wzmacniają wzajemnie efekty swojego działania. Najbardziej obiecująco wygląda tutaj synergizm pomiędzy tauryną a wszystkimi składnikami termogeników – chociażby kofeiną. Ponieważ miksy tauryny z kofeiną stanowią podstawę składu energizerów, dlatego też i o tego typu napojach możemy myśleć nie tylko – jako o psychostymulatorach, ale również – jako spalaczach tłuszczu. I chociaż – jak wspomniałem – synergizm pomiędzy tauryną a termogenikami wygląda niezwykle frapująco, to jednak – wyjaśnienie jego mechanizmów wymaga dość długiej prelekcji. Dlatego teraz – zakończę na tym, a szerzej do tego problemu odniosę się – w jednym z kolejnych artykułów…

Be Sociable, Share!
Be Sociable, Share!

Reklama na stronie slawomirambroziak.pl:

biuro@wydawnictwopiktogram.pl
Katarzyna Ambroziak - 601 312 342